Milena (fragment książki „Felice, Milena, Dora”)

Kiedy Kafka był w sanatorium w Meranie, we włoskim Tyrolu, zaczęli do siebie systematycznie pisywać. Frank – jak nazywała Kafkę Milena – wspominał ich spotkanie w kawiarni. Nie zapamiętał jej twarzy, ale zachował obraz jej postaci, jak szła między stolikami. Reszta należała do listów, które zaczęły krążyć między Meranem a Wiedniem jak jaskółki.  

Wiersze i prozy

Pewien chłopiec, kiedy się obudził po ciężkiej chorobie, wykonał skrzypeczki z małego drzewka, które rosło w doniczce na oknie i zaczął grać. Wtedy różne przedmioty poruszyły się w pokoju, a talerze zaczęły się do niego przybliżać. Od tego czasu kochał talerze, i rośliny, i przedmioty martwe, które znalazły w nim swojego opiekuna i kiedy grał, schodziły się do niego i chodziły za nim po świecie.  

POLEMIKA: Gdy jest najlepsza (Grzegorz Kwiatkowski, „Karl-Heinz M.”)

Krytyka nie jest policją. Jeśli poezja i artyści mogą wszystko, z ich publikacjami/obiektami/dziełami także może stać się wszystko. Nie twierdzę, że tekst Marty Tomczok postępuje z wierszami tak, jak niektórzy widzowie z pomnikami, obrażeni na nie, dewastujący je i niszczący. Ale wiersz jest do użycia, zastosowania, działania – nie do ochrony przed krytycznymi procedurami.   

POLEMIKA: Wokół tomu „Karl-Heinz M.” Grzegorza Kwiatkowskiego

Tekst redaktor dr hab. Marty Tomczok Czyściciel grobów – będący recenzją tomu wierszy Grzegorza Kwiatkowskiego Karl-Heinz M. – po prostu mną wstrząsnął. Recenzentka odmawia autorowi prawa przeżywania i opisywania Zagłady. Odmawia poecie prawa tworzenia niekiedy drastycznych wierszy, lakonicznych w formie (co wydaje mi się wielką ich zaletą) i odnoszących się do faktów historycznych. Ta poezja jest niesłychanie intymna, wiersze skromne, ale wiele mówiące o pojedynczych ludziach. I o nas, czytelnikach.  

Księgi wyjścia. Wprowadzenie

Wszyscy uciekinierzy poszukują wyjścia – z pułapki, jaka uniemożliwia im życie, albo, przeciwnie, z pułapki, jaką życie się stało. Artyści ucieczek mogą być zatem wirtuozami przeżycia, asymilującymi się w nowej formie życia, albo, odwrotnie, mistrzami przeciwżycia, sygnaturami sprzeciwu wobec narzuconej im przez naturę formy.  

Gorycz zaklęć i szeptów (Kinga Piotrowiak-Junkiert, „Pieśni Myrmidonu”)

Autorce zdecydowanie bliżej do tych poetek i poetów, dla których twórczość jest aktem wiary w sakralną moc słowa. Może ona unieśmiertelniać, stać na straży pamięci, upominać się o poszkodowanych, jednak nie wchodzi w mariaże ze współczesnością, nie dekonstruuje schematów, nie zmieni językowych nawyków, odbijających pewną wizję świata, w końcu – nie zamierza interweniować w otaczającą rzeczywistość.  

Architektura przetrwania

Dziś uświadamiam sobie, że może to wszystko to jakiś rodzaj snu, fantazji, która czasem dotyka archeologów, zbytnio utożsamionych z przedmiotem swoich badań: być może podświadomie chciałbym w to wierzyć.  

W okamgnieniu

Przemieszczając się przez Jutlandię od samego południa po sam północny jej kraniec, mamy wrażenie, jakbyśmy stali w miejscu. Tak jakby przestrzeń zrównała się z czasem i trwały tak razem w niezmienności.