Pamięć, dystans i przyjemności bez złudzeń. O opowiadaniach Ewy Mazierskiej

Banalności fabuł tych opowiadań nie należy łączyć z polskim banalizmem z lat dziewięćdziesiątych o artzinowej proweniencji. Tamten banalizm był nieco „subkulturowy”, kumpelski, chłopacki, bywał maskulinistyczny, do tego ze skłonnością do absurdu, wygłupu i blagi. Mazierska przygląda się z regularnie zaznaczanego dystansu banalności codziennych przypadków, miłości i resentymentów, spotkań i rozstań, drobnych rytuałów i zmian zachodzących na przestrzeni lat.  

Jubilerzy z Goa

Adzie przyszło do głowy, że faktycznie musi być koniec sezonu, bo sprzedawca miał podkrążone oczy i potargane włosy. Może dlatego, że wydawał się tak zmęczony i śpiący, trudno było ocenić jego wiek – równie dobrze mógłby mieć czterdzieści, jak i dwadzieścia pięć lat. W przeciwieństwie do jubilerów, z którymi wcześniej rozmawiała, ten nie rozbierał jej oczami, co stanowiło przyjemną odmianę. Było coś wzruszającego w jego niezdarności. Ada myślała, że miał szczęście, że nie sprzedawał porcelany.   

Wypiski ostatnie (wybór)

„Wypiski” to przecież wielka encyklopedia polskiej literatury, spis autorów i autorek zarówno zapomnianych, jak i odnoszących dziś międzynarodowe sukcesy, ogromny katalog nowatorskich próz i poezji, ale też najgorszej i niedającej się czytać grafomanii, wreszcie zaś – potwierdzenie, że wyświechtane słowo „krytyk-instytucja” wciąż zasługuje na reinterpretację.