Varia

Z dziennika

Byliśmy na dansingu. Tańczyliśmy. Niedawno mówił, że mnie kocha jak nikogo i że jestem największą i ostatnią miłością jego życia. Wejdź we mnie, rozpłyń się we mnie. Chcę mieć cię w sobie zawsze. To jest żywioł. Mój promyk słońca, ja żyję tylko tobą. Patrzy na mnie z zachwytem, który mnie żenuje. Wiem przecież, że jestem stara i brzydka.  

Gombrowicz. Życie bogatsze od kształtu

Jest coś głęboko niewłaściwego w traktowaniu pisania Gombrowicza jako literatury. Sam przecież wolał je widzieć jako zajadły protest przeciwko jej ograniczeniom. To raczej kompletny program upodmiotowienia pojedynczego życia, zestaw narzędzi do emancypowania każdej konkretnej jednostkowości.