Varia

Wiersze i prozy

Pewien chłopiec, kiedy się obudził po ciężkiej chorobie, wykonał skrzypeczki z małego drzewka, które rosło w doniczce na oknie i zaczął grać. Wtedy różne przedmioty poruszyły się w pokoju, a talerze zaczęły się do niego przybliżać. Od tego czasu kochał talerze, i rośliny, i przedmioty martwe, które znalazły w nim swojego opiekuna i kiedy grał, schodziły się do niego i chodziły za nim po świecie.  

POLEMIKA: Gdy jest najlepsza (Grzegorz Kwiatkowski, „Karl-Heinz M.”)

Krytyka nie jest policją. Jeśli poezja i artyści mogą wszystko, z ich publikacjami/obiektami/dziełami także może stać się wszystko. Nie twierdzę, że tekst Marty Tomczok postępuje z wierszami tak, jak niektórzy widzowie z pomnikami, obrażeni na nie, dewastujący je i niszczący. Ale wiersz jest do użycia, zastosowania, działania – nie do ochrony przed krytycznymi procedurami.   

POLEMIKA: Wokół tomu „Karl-Heinz M.” Grzegorza Kwiatkowskiego

Tekst redaktor dr hab. Marty Tomczok Czyściciel grobów – będący recenzją tomu wierszy Grzegorza Kwiatkowskiego Karl-Heinz M. – po prostu mną wstrząsnął. Recenzentka odmawia autorowi prawa przeżywania i opisywania Zagłady. Odmawia poecie prawa tworzenia niekiedy drastycznych wierszy, lakonicznych w formie (co wydaje mi się wielką ich zaletą) i odnoszących się do faktów historycznych. Ta poezja jest niesłychanie intymna, wiersze skromne, ale wiele mówiące o pojedynczych ludziach. I o nas, czytelnikach.  

Podróże za cieniami

Podróżuję z powodu zmarłych. Szukam po nich śladów i próbuję za pomocą niewielkiego płomyka naświetlić ich istnienie. Nie może być bowiem tak, że byli i już ich nie ma, i że ostatecznie udajemy, że nic się nie stało.   

POLEMIKA: W obronie „czyściciela” (Grzegorz Kwiatkowski, „Karl-Heinz M.”)

Kwiatkowski rzeczywiście daje nam „ścinki” i „pozostałości”, ale nie są one przypadkowe, są świadomie wybrane, dane nam do wiadomości, do namysłu, do medytacji. W ten sposób oddaje głos świadkom i to czasami świadkom stojącym po stronie zbrodni lub z boku – banalnym i okrutnym. Zabieg ten oczywiście nie świadczy o próbie ich usprawiedliwienia. W kontraście ze skalą ludobójstwa te głosy same się dezawuują.