Varia

Jubilerzy z Goa

Adzie przyszło do głowy, że faktycznie musi być koniec sezonu, bo sprzedawca miał podkrążone oczy i potargane włosy. Może dlatego, że wydawał się tak zmęczony i śpiący, trudno było ocenić jego wiek – równie dobrze mógłby mieć czterdzieści, jak i dwadzieścia pięć lat. W przeciwieństwie do jubilerów, z którymi wcześniej rozmawiała, ten nie rozbierał jej oczami, co stanowiło przyjemną odmianę. Było coś wzruszającego w jego niezdarności. Ada myślała, że miał szczęście, że nie sprzedawał porcelany.   

Alka

W końcu pojawia się autobus. Kupuję bilet u kierowcy i jedziemy w las. Po drodze mijam przystanki, na których w przyszłości będę wsiadał do tego autobusu. Dzieciaki wchodzą i wychodzą, a za każdym razem, kiedy drzwi się otwierają, powietrze wlatujące do środka jest coraz chłodniejsze. Mało co widzę przez zaparowane okno. Naprzeciwko mnie siada chłopiec z dziadkiem. Chłopiec jest przerażony, to najpewniej jego pierwszy dzień szkoły. Trzymaj się przyjacielu, myślę sobie, jeszcze w chuj gówna przed tobą.  

Ankieta: książki dekady (2010–2019)

Koniec dekady zmusza do zadawania pytań, w szczególności tych, które pozwolą na rekapitulację albo dokonanie nowych lub ponownych odkryć poprzez zanurzenie w przeszłość i jej teksty. Które książki wzbogaciły nasz sposób patrzenia na ludzkie i nieludzkie światy? Kto daje nam nowe klucze do poznawania i doświadczania? O wskazanie ulubionych & ukochanych pozycji tego dziesięciolecia poprosiliśmy badaczy, redaktorki, pisarzy i dziennikarki.  

Przeciw interpretacji. Kraksa [Sontag. Cronenberg. Ballard. Sendecki]

Autorski wybór wierszy Marcina Sendeckiego wydany przez PIW nie uwzględnia „Parceli”. Czytam go jednak z tą samą radością, tak samo się w niego wtapiam. Przeprowadzę was przez niego moją ścieżką. To moja ścieżka, nie ścieżka autora książki, mam nadzieję, że jest to dla was jasne, natomiast wszystkie wyrazy i zdania, których w tym celu użyję, mają swoje źródło w tej książce, bo tylko tak możliwe jest pokazanie wam tego, co widzę, bez żadnego fałszywego akordu.   

Z dziennika

Byliśmy na dansingu. Tańczyliśmy. Niedawno mówił, że mnie kocha jak nikogo i że jestem największą i ostatnią miłością jego życia. Wejdź we mnie, rozpłyń się we mnie. Chcę mieć cię w sobie zawsze. To jest żywioł. Mój promyk słońca, ja żyję tylko tobą. Patrzy na mnie z zachwytem, który mnie żenuje. Wiem przecież, że jestem stara i brzydka.  

Gombrowicz. Życie bogatsze od kształtu

Jest coś głęboko niewłaściwego w traktowaniu pisania Gombrowicza jako literatury. Sam przecież wolał je widzieć jako zajadły protest przeciwko jej ograniczeniom. To raczej kompletny program upodmiotowienia pojedynczego życia, zestaw narzędzi do emancypowania każdej konkretnej jednostkowości.