Pence Kyniewej

1

Nulla dies sine linea[1]
jeden dzień sine linea
drugi dzień sine linea
trzeci dzień sine linea

za oknem woliery
(tak się nazywa twój gabinet)
milczy sroka Sonia
mokra
bez parasola
bez nowin
globalne ocieplenie się nie liczy
trzeci rok z rzędu
w Mińsku deszcz na Boże Narodzenie

śni ci się młyn
wodny
las omszały
mełł  jeszcze kalinowcom
wszystko jak powinno być
żarna
duchy
pod kołem
wodnik z rusałką

wstajesz przed świtem
idziesz do młyna
budzisz wodnika
rusałka nie chce się obudzić
wodnik i rusałka
obcują ze sobą
w sensie bliskiej przyjaźni
pijecie we trójkę kawę
dotykasz ukradkiem ręki rusałki
ręka jest ciepła
lepiej o tym milczeć:
wodnik utopi rusałkę
tak jak i ciebie

we młynie biało skrzypiąco ludno
kosynierzy wchodzą bez kolejki
trzy ręce na dwóch
jak tam było pod Miłowidami[2]?

czwarty dzień sine linea
za to ze śniegiem
wychodzisz z młyna
piszesz na śniegu brzydkie słowa
podoba ci się
jeszcze dwa brzydkie  słowa
oto i pierwsza linijka

we młynie zimowe wakacje
sumy nakryły się ogonami
duchy nie lubią mrozu
wodnik z rusałką grzeją się pod lodem
okrywają się warkoczami rusałki
czemu nie jesteś wodnikiem?

sroka Sonia czyta twoją linijkę na śniegu
kiwa pochwalnie
czyści suche piórka
cicho wszędzie głucho wszędzie
co to będzie co to będzie


2

muza przylatuje do woliery
o zmierzchu
w żurawinowej sukience
w żurawinowych pończochach
w przezroczystych koronkowych majteczkach
majteczki lecą na komputer

prowadzisz muzę do biurka
tam wszystko się zazwyczaj odbywa
muzie podoba się to co się odbywa
podoba się że szepczesz jej do uszka
brzydkie słowa
że piszesz brzydkie słowa na śniegu
podoba że piszesz piórem
muza mówi: jak za czasów Troi
stawiasz jej na  biurku
niedostateczny z historii

w wolierze zostaje
słaby aromat spermy
nietknięta kawa
tknięta butelka czerwonego
pajączek na tomie Borgesa
zakładka na Mężczyźnie z Różowej kawiarni
majteczki na monitorze
przez majteczki prześwitują wiadomości
przychodzą listy
czy Borges ma e-mail?

sroka Sonia gada
jakby wstawili jej w jedno miejsce
mechaniczny kluczyk
list z Sofii
dostałeś nagrodę Aleka
Aleko bułgarski klasyk
nigdy nie słyszałeś
dajesz sobie niedostateczny
z literatury bułgarskiej

3

Aleko Konstantinow
urodził się w roku bitwy pod Miłowidami
w Swisztowie nad Dunajem
podróżnik
pół tuzina pseudonimów
najlepszy – Baszybuzuk
w trzydziestym czwartym roku życia
zasadzka na górskiej drodze
kula w serce
to ostatnie w sieci

wśród laureatów
Heinrich Böll
William Saroyan
Marty Larne
Wasilij Aksionow
z poważnych powodów nie przyjedzie nikt
nawet Maurice Druon

jeśli wierzyć w pamięć przodków
Druonowi powinno śnić się Wilno
powinno tam coś się śnić
wspominać
czytać
pić
jeszcze ileś czasowników na ić

jest szansa żeby zapytać
możliwie nie bardzo wcześnie
ale nie nazbyt późno
nagle zapomnisz o co chciałeś zapytać
Alzheimer do zły doradca
nawet w czyśćcu
albo wyżej albo niżej
mówią że niżej jest ciekawsze towarzystwo

Lufthansa strajkuje
samoloty konkurentów
codziennie znikają z radarów
odwożą pasażerów do Bölla
do przodków Druon
po prostu do przodków
albo do następców w piątym pokoleniu
proszę wybaczyć ale najpierw
musisz dostać nagrodę Aleka

kupujesz bilet na pociąg
przedział jednoosobowy
dwa dni i dwie noce
krajobrazy
muzy
nocne saturnalia
zasadzki na górskich drogach
tak jeździł Aleko

4

jesteś sam w przedziale
sam w wagonie
być może w całym pociągu
(tak powinni jeździć laureaci)
plus dwóch moskiewskich konduktorów
Sasza śpi jak niedźwiedź w barłogu
Giena czyta Wyspę Krym
ty czytasz domowe gazety z tygodnia

pojemnik na śmieci działa bez zarzutu
elektroniczna tablica też nie zawodzi
na zewnątrz niezmiennie minus 51
wewnątrz plus 70
godzina 12.40
prawdopodobnie czas prawidłowy

w pociągach czas biegnie inaczej
przyspiesza między stacjami
potyka się na stacjach
chowa się za walizkami
zawraca
przynosi wspomnienia

w dzieciństwie
lekkomyślnie bawiłeś się z czasem
kazałeś mu się zatrzymywać
biec w odwrotną stronę
łapałeś czas w garście
myłeś czasem twarz
ryzykowałeś, że czas się obrazi
dziesięciolecia przemkną jak dni
byłeś chłopczykiem a już jesteś dziadkiem
albo w ogóle nagrobnym pomnikiem
czas żałował ciebie
jeszcze dopiero 12.40

czas podzwania łyżeczką w pustej szklance
czyżby czas pamiętał melodię Eight Days a Week?
grali ją tak rzadko
Lennonowi czemuś się nie podobała
nazywał ją parszywą
wiadomo głupstwo

kiedy Lennon grał ostatni raz
miałeś dwadzieścia siedem lat
matka spytała dlaczego płaczesz
matka nie chciała żebyś został pisarzem
to już inna historia

idziesz do Gieny po wrzątek
na stoliku u Gieny twoje gazety ze śmietniczki
Giena: jestem poruszony!
myślałem że pan przeciw baćce
a pan przeciw Rosji i Putinowi
ty: teraz nie dacie mi wrzątku?
Giena: wrzątku dam!


5

na Ukrainie wojna
moskiewski pociąg zaciera ślady
jedzie na Warszawę
Bratysławę
Budapeszt
Belgrad
można spotkać samego siebie
albo wysiąść w bratysławskim muzeum zegarów
kiedyś w tym muzeum zachciało mi się
stać się zegarem
iść
spóźniać się
spieszyć się
naprawiać
iść póki nie skończy się gwarancja
stać się doskonałą częścią piaskowego zegara
z sąsiedniej gabloty
gdzie tylko poprowadzi menzurka
twojej  cygańskiej krwi
zasypiasz na serbskiej granicy
śnią ci się góry i  gwiazdy
co wyżej?
na pewno anioły i anielice
ciekawe jakie są stosunki między nimi
a także z rusałkami
zimowa noc jest długa
zwłaszcza na Bałkanach
śnią ci się sny o dziecięcych snach
wtedy sny wchodziły do sypialni
na wysokich miękkich łapach
pochylały się nad łóżkiem
całowały cię w czoło
w drżące powieki
w wąskie nadgarstki
w palce u stóp
kiedy palce wystawały spod kołdry
kiedy umrzesz
chciałbyś się stać
dziecięcym snem

budzi cię strzał
po nim automatyczna seria
góry potrafią rozstrzeliwać sny

kto to powiedział o czasie:
byliśmy tutaj i się zbyli?
czyli miły przytułek
łagodny i efemeryczny
twój wariant pozbawiony jest liryki:
byli i się nie zbyli
rozwialiśmy się w egzystencjalnej mgle
w  miłym łagodnym przytułku
gdzie nad łóżkami pochylają się
poczwary i demony

znów strzały
dobrze byłoby zginąć w pociągu
zwłaszcza gdy jesteś sam w przedziale
sam w wagonie
zwłaszcza kiedy jesteś laureatem nagrody Aleka
będziesz jechać jechać jechać
tam
potem z powrotem do domu
ale zauważcie – tak samo tam
skoro Bułgarzy to ludzie bez przesądów
mógłbyś wrócić z nagrodą
koperta w kieszeni
medal w klapie marynarki
w ceremonii uczestniczyli Böll i Druon

o poranku jeszcze Serbia
martwi razem z cmentarzem
uroczyście wchodzą na góry
błotne płyny śmieci
spływają od wsi
po szmaragdowych wzgórzach
w miastach i miasteczkach
powoli kona cyrylica
kiedy ostatni raz widziałeś dworce
z dyktą w oknach?
w czarno-białych filmach
o naszych i Niemcach


6

w centrum Sofii
pomnik bułgarskich lotników
walczyli po stronie Niemców
bronili Starego Miasta
przed angielskim i amerykańskim lotnictwem
nie obronili
2000 bomb w jeden cichy wiosenny wieczór
czerwone róże
pod pomnikiem kapitana Luftwaffe
Gerharda Wengela
wieczna pamięć bohaterom!

w twoim Połocku
Niemcy nie obronili Starego Miasta
przed lotnictwem sowieckim
potem ciebie uczyli w  szkole
że to faszystowscy najeźdźcy
zniszczyli historyczne centrum
komu stawiać pomniki?

Buyuk meczet zmieniony
w muzeum archeologiczne
kiedyś dla nowej ekspozycji
archeolodzy proponują laptopa
Reader
smartfon z bazą danych
twój współtowarzysz podróży Rumen:
za trzydzieści lat znów tutaj będzie meczet
jedyne pocieszenie – on tego nie zobaczy
dlaczego nie zobaczy?
teraz ma sześćdziesiąt sześć lat
ty też jesteś spokojny

w galerii malarstwa wystawa Picassa
biały obrus z plamami
kółka po szklankach z czerwonym winem
tłuszcz
ślady szminki
coś mlecznobiałego gęstej konsystencji
Podwieczorek malarza
data i podpis Picasso (?)

wy z Rumenem możecie nie gorzej
wybieracie kawiarnię z białymi obrusami
kropicie obrus znanym winem
poznaliście się wczoraj wieczorem
poznaliście się bardzo blisko
można powiedzieć intymnie
szczęśliwie zasnęliście i obudziliście się razem
w sensie nie z Rumenem a z winem Mezek
krople na obrusie
po prostu żurawina na śniegu
wokół twojego młyna

w waszej palecie
oliwa
papryka
sos pesto
ognisty keczup
swoje barwy dodały talerzyki z agnieszką

kelner: kierownika czy od razu policję?
Rumen: chcemy kupić ten obrus!
jeszcze jeden Mezek
ty: a co ze szminką?
co  z czymś białym gęstej konsystencji?
Rumen: akt twórczy w procesie


7

twoja tłumaczka ma na imię Penka
opowiadasz jej jak lubiłeś w dzieciństwie piankę
mama w białym fartuszku smaży konfitury
smaży w niebieskim emaliowanym rondlu
ty razem ze złocistymi osami 
spragniony czekasz na piankę piankę piankę
różową puszystą napowietrzoną piankę
z truskawek poziomek wiśni czarnych porzeczek
najlepsza jest z malin
mama mówi
w piance ugotowały się robaki
radośnie się zgadzasz
oblizujesz łyżkę
zamykasz oczy z rozkoszy

Penka przekładała Lolitę
Czarny zamek olszański
twój Order Białej Myszy
ile ma lat?
nie Białej Myszy a zagadkowej Pence
powiesz: od dzieciństwa lubiłem piankę
słodką gorącą piankę
powiesz lekko i pewnie
Penka będzie miała ciepłe ręce
ty słodkie od pianki usta

Penka ma ciepłe ręce
orzechowe oczy
wrażliwe usta
zgrabne kijki-kule
myślałeś że jest Lolitą?

Penka tak samo pije czerwone
tak samo wydział historyczny
wykładała
miała problemy z władzą
teraz wykłada tobie
temat Trzy rosyjskie okupacje
pierwsza zastąpiła turecką
druga po Drugiej światowej
trzecia teraz
wykupili całe wybrzeże
Rosja jak niedźwiedź przy płocie cywilizacji
najtragiczniejsza pomyłka Bułgarów
to ich rusofilstwo

z Penką czas jest inny
wyraźnie bułgarski
Macedończycy to Bułgarzy
Kijów założyli Bułgarzy
mogiła chana  Asparucha[3] koło Zaporoża
dla was w styczniu plus piętnaście
gwiaździste niebo tak samo założyli Bułgarzy
przynajmniej nad Bałkanami
ustami rządzi
pianka z malinowych konfitur


8

tam za przełączą Swisztow
Aleko
zasadzki na górskich drogach
potem bezsenne noce
masz pełne prawo
do niespokojnego niezdrowego snu
woliera zamieniona w młyn
żarna mielą puste butelki po Mezeku
muza o twarzy rusałki
rusałka o twarzy Penki
zabierajcie  lekarstwa
razem z kijkami i kulami!
najemni zabójcy
zasnęli w objęciach oread i najad

na jawie restauracja Calgary
pięć dni laureat baluje na koszt mera
najlepsze potrawy
kolekcjonerskie wina
biesiady w stylu pana Zagłoby
nulla dies sine ampulla[4]

kierowniczka: wyobraźcie sobie że zwyciężył komunizm
sofijski redaktor trzy razy się żegna
przypominasz sobie komunizm swojego dzieciństwa
w stołówkach darmowa musztarda i chleb
weseli faceci przychodzą z butelkami
nalewają
smarują chleb musztardą
stukają się:
ty chłopcze będziesz  żył w komunizmie
jeśli tam nie będzie wódki
na chuj nam taki komunizm!

ty: dlaczego Calgary?
właściciel był na tej olimpiadzie
bobsleje
Bułgarzy to usportowiona nacja
sofijski redaktor melancholijnie:
Bułgarzy zajęli ostatnie miejsce

nazajutrz znane Calgary
jesteś sam przy stoliku
jesteś sam w całej restauracji
(tak muszą jeść kolację laureaci)
plus dziesięcioletni Mavrud

druga butelka uruchamia Eight Days a Week
włącza archiwalną kronikę
z ekranu schodzą nie Beatlesi
trzech kolegów z innego świata
przysiadają się proszą by im nalać
jeden zostawił testament
by na nagrobku mu wykuć epitafium
przestał pić bo – śpi
wykuli o  Ojczyźnie
dlatego nie przestał
z jakiego świata przyszedł
mężczyzna z Różowej kawiarni?

zamawiasz dla wszystkich dunajskie ryby
suma sandacza pstrąga śledzia
rusałka mówi hasło
słyszą wiry swoje
rusałka bez wodnika
to obiecujące

na horyzoncie nowa osoba
jedno z dwojga:  albo bandyta albo ochroniarz
biesiadnicy się rozbiegają
zostają
mężczyzna z Różowej kawiarni
rusałka z kieliszkiem w nieporuszonej ręce
ty z ogonem śledzia
bandyta albo ochroniarz:
ja jestem właścicielem!
ty sam do siebie: teraz zabierze Mawrud
właściciel: zły człowiek powiedział ci
że Bułgarzy zajęli ostatnie miejsce
zapamiętaj:
Bułgarzy zajęli 25-te miejsce!

właściciel klepie cię po ramieniu
mężczyzna z Różowej kawiarni
klepie po ramieniu właściciela
rusałka pyta
ile w Calgary było bobslejowych osad
właściciel zamawia Mawrud


9

tam za Dunajem jest Rumunia
żadna Rumunia mówi bułgarski kolega
tam są tacy sami Bułgarzy
po prostu im zabronili mówić po bułgarsku
teraz już nie umieją
ale milczą – uwierz
jeszcze po bułgarsku

na stromym brzegu pomniki
biały marmur
zielony mech
złote litery
porucznik Piatrowicz
chorąży Duch
tu rosyjska armia forsowała Dunaj
bułgarski kolega:
nazwiska jakieś nie rosyjskie

teraz wiesz kto stał przy oknie
w opuszczonym domu naprzeciw hotelu
stał patrzył na ciebie
cienkie jasne wąsiki
milczał po białorusku

porucznik Piatrowicz przychodzi następnej nocy
wie że jesteś w hotelu jeden
(tak przystoi laureatowi)
otwiera okna
wysoko podgolony
patrzy z tobą na pełnię
pali puszcza srebrne kółka
nie chce się stopić w księżycowym świetle

10

w muzealnej gablocie szklany cylinder
w cylindrze spirytus
w spirytusie podziurawione serce
bułgarskiego klasyka
Aleka Konstantinowa
w tobie nietrzeźwa myśl:
czy to serce jest trzeźwe?

wychodzisz z domu-muzeum
w niebie nad Dunajem nie obłoki
a serca pisarzy
Aleś Dudar
Michaś Czarot
Płaton Haławacz
Michaś Zarecki
Todar Klasztorny
Mojsze Kulbak
stali się obłokami jednej październikowej nocy

wypijasz w hotelu butelkę wina
wyganiasz rusałkę
nakrywasz się kołdrą z głową
przychodzi ratunkowy sen
piramida z niekończących się cylindrów
cylindry ze spirytusem
z przedziurawionymi sercami
wcześniej myślałeś że strzelali im w potylicę

serca są żywe
wybijają swoje rytmy
szukają rymu
najbliżej jest Aleś Dudar
zaczynasz słyszeć linijki
o duchu nasz wolny gdzieś się  schował
im murawjowoski by krawat założyć
im tym następcom Murawjowa

na cylindrach z sercami nazwiska
szukasz swojego
szukasz z lękiem
z oczekiwaniem
z ostatnią nadzieją
nie znajdujesz
budzisz się z myślą: nie zasłużyłem


11

kiedy człowiek nie ma poczucia humoru
musi mieć poczucie
że nie ma poczucia humoru
ty masz poczucie
że masz poczucie humoru
dlatego tak jasno i radośnie ci żyć
w szczególności na bankiecie na cześć laureata

przy stolikach
wyłącznie literaci i literaturoznawcy
literatom wokół mera wybrzuszają się kurtki
widać tam książki i rękopisy

zdaje ci się
przywódca tutejszych Turków
ważniejszy jest od mera
ciekawe czy czytał Orhana Pamuka
na przykład Stambuł
dwaj w kurtkach podnoszą się
gotowi odpowiedzieć na dowolne pytanie
czy czytali Stambuł?
odpowiedź: Stambuł to stolica Turcji
nie sprzeczasz się

kiedy milczała sroka Sonia
Turcy doprowadzili do władzy nowego mera
byłego mera zaprosili na bankiet
przy stoliku on jeden
macha do ciebie
wychodzi z sali
ty za nim
na ganku pali porucznik Piatrowicz
chorąży Duch monitoruje gwiazdy
prawa ręka na temblaku

były mer gratuluje po angielsku
coś takiego nie brzmiało z twoich ust
nawet w najjaśniejszych snach
po zajęciach z korepetytorkami
śniło się zupełnie co innego
czasem sny się ziszczały
angielski nie robił się od tego lepszy

ty: half the banquet money me would be enough
for a year’s happy living[5]
rozbrzmiewa niezbyt grzecznie
according to Somerset Maugham…
zaczyna były mer
już jesteś gotów odpowiedzieć:
Maugham nie był laureatem nagrody Aleka
sytuację ratuje Turek
akurat z nim rozmawiałeś o twórczości Pamuka
(Pamuk tak samo nie był laureatem nagrody Aleka
ale jeszcze ma szanse)

Turek wychodzi na ganek
pokazuje byłemu merowi na taksówkę
porucznik Piatrowicz i chorąży Duch
lokują się na tylnym siedzeniu


12

znów jesteś sam w przedziale
sam w wagonie
prawdopodobnie w całym pociągu
plus dwóch moskiewskich konduktorów
Kola pije śpi jak niedźwiedź
Wawan pije na warcie
my szanowny o tobie słyszeliśmy
Gena nam wszystko opowiedział

na zewnątrz nie ociepliło się
minus 51
wewnątrz plus 70
godzina 12.40 wedle środkowogalaktycznego

Wawan: a więc nie chcesz łączyć się z Rosją?
milczysz
Wawan kiwa za okno
Jelcyn był szmatą
Putin wprowadziłby wojsko
wszystko by tu kwitło
ty: jak na przykład Donbas
Wawan: ty wiesz  co znaczy
rosyjski charakter?
milczysz
Wawan bezgłośnie porusza ustami
zresztą wszystko jest jasne

za Belgradem budzi się Kola
będziesz k… strzelał do Rosjan?
ty: nie będę
Kola: mądrala dlatego mniej ofiar
trzeba jak na Krymie
ty: będę rzucał granaty

w pociągu dwa wagony
twój jest ostatni
za drzwiami przedsionka stalowe linie losu
mimo wszystko wyboru nie ma

na horyzoncie który ucieka
dwie równoległe linie
schodzą się w jednej srebrnej kropce
tam 12.40
na horyzoncie który się zbliża
dwie równoległe linie
schodzą się w jednej srebrnej kropce
tam 12.40
znaczy wybór jest

pociąg gna jak Latający Holender
naciągnięte porównanie
musisz szybko znaleźć lepsze
Bałkański ekspres rymuje się ze Wschodnim
jeszcze jeden Wschodni ekspres na mińskim dworcu
restauracja z przedziałem
przedział się nie zamyka
niektórym wcale to nie przeszkadza
zapytajcie kelnerek
na przykład o przedział Mińsk – Praga

dokąd pędzisz?
odpowiedź zna Kola
wyrzucimy ciebie na chuj
powiemy pił na smutno
wyszedł w biegu pooddychać świeżym powietrzem

12.40
czas pulsuje w skroniach
jak ciemiączko na głowie niemowlęcia
kto będzie cię kurwa szukał oprócz wilków?
dostaną Białorusina na kolację
milczysz
to żart mój drogi
z kaukaskim akcentem mówi Kola
przyjazny uśmiech
wali cię w splot słoneczny


13

czas powrotu do świadomości przychodzi za Budapesztem
czas dzwonić łyżeczką w pustą szklankę
znajome Eight Days a Week
kto patrzy na ciebie zza okna
oczami stadka jeleni
wiesz nikomu nie powiesz

w drzwiach Wawan – rosyjski charakter
szanowny czy nie mógłbyś
napisać nam podziękowania
nam za nie dają nagrodę
a pasażerów ni  chuja
pomyśl złotko

myślisz do Warszawy
Warszawa wypełnia wagon
moskiewskimi ginekologami
walizami podobnymi do młodych wielorybów
falami telefonicznych zachwytów
myśleliśmy Polacy nienawidzą Rosjan
a oni tak przyjmowali tak przyjmowali
bankiet po prostu fantastyczny
Stiepanowicza niesiemy na rękach 
obok ciebie przenoszą Stiepanowicza
głowa Stiepanowicza nagle się unosi
ginekolog?
ty: pisarz
głowa: dlaczego trzeźwy?
głowa opada

śni ci się: trzeba przyjść na świat
strasznie nie chce ci się urodzić
widać to moskiewska izba porodowa
moskiewscy ginekolodzy
główny lekarz Stiepanowicz


14

wreszcie się rodzisz
wraz z tobą się rodzi
Polesie
most przez Jasełdę
zawieja
zegarek na którym 12.40
korytarz z toaletą
Stiepanowicz z piwem
Stiepanowicz: dobra jesteś rosyjska ziemio!
milczysz
Stiepanowicz: co tak milczysz kurwo?
nie zgadzasz się? Kola nam wszystko powiedział
milczysz
tu w twoim niedorobionym języku
nikt już nie mówi
nigdy nie będzie mówił
wiem co mówię
tutaj wyrosłem
milczysz

12.40
czas pulsuje w skroniach
jak ciemiączko na główce niemowlęcia
Stiepanowicz: szkoda że nie zrobiłem twojej matce
eleganckiego maleńkiego aborciku
milczysz
Stiepanowicz na podłodze
Kola: Rosjan biją!
cofasz się  do przedziału
tam lekki dymek
to porucznik Piatrowicz
głowa w bandażach z ciemnymi plamami
chcesz zamknąć drzwi
chorąży Duch: nie!
kule Pienki też przy okazji

piąty – Aleko
szósty – mężczyzna z Różowej kawiarni
gdzie jesteś moja rusałko?
gdzie jesteś sroko Soniu?

Tam
za firanką zawiei
Miłowidy


[1]Ani dnia bez kreski.
[2]Bitwa białoruskich powstańców z ekspedycyjnymi wojskami rosyjskimi w powstaniu 1963 r.
[3]Twórca Bułgarii naddunajskiej.
[4]Ani dnia bez butelki.
[5]Pół pieniędzy na bankiet starczyłoby mi na rok szczęśliwego życia (nie całkiem poprawny angielski)



Uładzimier Arłou (ur. 1952 w Połocku) – białoruski poeta, historyk i prozaik. Po studiach na wydziale historii na uniwersytecie w Mińsku, pracował jako nauczyciel i dziennikarz w Nowopołocku. Od 1988 współpracował z wydawnictwem "Mastackaja litaratura", wtedy też wstąpił do Białoruskiego Frontu Ludowego. Aktywnie działał w białoruskim PEN Clubie i w niezależnym Związku Pisarzy Białoruskich. Opublikował ponad 20 tomów prozy i kilka zbiorów poezji. W 2018 roku otrzymał za książkę Tańce nad miastem, nagrodę im. Jerzego Giedroycia. Jego utwory tłumaczono na wiele języków. Po polsku ukazały się dwa wybory opowiadań: Requiem dla piły motorowej (2000, tłumacze różni) i Kochanek jej wysokości (2006, tłumacze różni, KEW) oraz tom wierszy w przekładzie Adama Pomorskiego Prom przez Kanał la Manche (2009), uhonorowany nagrodą Europejski Poeta Wolności (2010). Ballada Aleka pochodzi z książki Porucznik Piatrowicz i chorąży Duch, która ukazała się w Mińsku w 2018 roku.

Bohdan Zadura (ur. 1945 w Puławach) – poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki. Po studiach filozoficznych na UW (1969), pracował w muzeum w Kazimierzu Dolnym, był kierownikiem literackim Lubelskiego Teatru Wizji i Ruchu, członkiem zespołów redakcyjnych kwartalnika „Akcent" i miesięcznika „Twórczość". Od jesieni 2004 roku redaktor naczelny „Twórczości". W ostatnich latach wydał tomiki poezji Już otwarte, 2016, Po szkodzie, 2018 i wybór wierszy Płyn Lugola, 2020, w jego tłumaczeniu ukazały się m.in. książki poetyckie Hałyny Kruk, Wasyla Słapczuka, Julii Cimafiejewej. Pétera Kántora, Petera Milčáka, powieści Tango śmierci Jurija Wynnyczuka i Sonia Kateriny Babkiny, opowiadania Andrija Lubki Pokój do smutku i Ihora Sencowa Żywoty. W 2018 otrzymał nagrodę Silesiusa za całokształt twórczości, w 2019 nagrodę artystyczną miasta Lublin za rok 2018.

Bartosz Kolczykiewicz (ur. 1995) – student Wydziału Grafiki warszawskiej ASP, absolwent Liceum Plastycznego w Supraślu,tworzy pod pseudonimem Bartecky. Kontrast, zdecydowane kolory, przerysowana forma to jego przepis na sztukę. Nigdy nie przebiera w środkach, uwielbia eksperymentować. Z uwagą obserwuje otaczający go świat i ludzi. Dragsy, performerzy i inne tęczowe ludki to jego wielkie muzy. Kocha modę, taniec i robienie sobie selfie, czego przykładów bez trudu można doszukać się w jego pracach.