***

chodzi o potrzebę absolutu.
serio.
nietoperze karmią swoje młode w locie.

 

***

mówisz mi, że tego akurat
nie ma się co bać, bo to jest zniknięcie,
a potem nic już nie ma,
więc nie ma strachu, wiem,
można tak ustawić swoje atomy,
ale ja nie umiem się od nich odwrócić,
kiedy chwytają mnie za brzeg sukienki.
moje atomy są opętane

 

antyhaiku: Mniej

Czy mogę zrobić krok w tył,
żeby wiedzieć mniej?
A kto pyta?   – – – –

 

zjazd

ruchome schody mają pod skórą naoliwione serca,
i czujesz to pod stopami, i jeszcze stalowe zęby.
tylko to, co pod ręką, sunie z nami, reszta zostaje.
codziennie jestem blisko, bliżej tego transu,
szeptanej bez słów historii o czarnych kotłach i tłokach.
telefon w kieszeni pyta mnie nagle, czy chcę
wyłączyć roaming.

 

Ryba

wystarczy na chwilę spuścić z oczu
te wszystkie
wielkie wybuchy
fuzje jonowe
i rozpędzone
niezderzone jeszcze
hadrony
i już
zjawia się ryba



Anna Matysiak (ur. 1967) – mieszka w Warszawie. Autorka książek poetyckich: Czułość liter (2015), Źrebię Heraklita (2017) i Tyle nieznanych Ryb (2018), wierszy i próz publikowanych w czasopismach (m.in. „Borussia”, „Twórczość”, „Migotania”, „Helikopter”). Wykładowczyni na Wydziale Teatru Tańca w Bytomiu (wydział zamiejscowy AST w Krakowie), redaktorka i tłumaczka, prowadzi własne wydawnictwo.