TOSIEK

Poezja

ANTONINA MAŁGORZATA TOSIEK

Numer 2/2018
Zwierzęta
Ilustracja: Agnieszka Doczyńska

jak krwawią owoce 

co im się dziwić że tak uciekały
a uciekał każdy jeden
pożył tu może rok czy nawet mniej
i w świat byle dalej za zieloną bramę

wszyscy tak trzymają co się dziwicie
psy na łańcuchu w ceglanej wnęce
źle tam nie mają mówił dziadek
świeżą słomę a jak skwar to i cień
wrzuć tam co temu psu bo tak ujada
głupi wyje i wyje a jak lisa widzi to cisza

wystarczyło spuścić z łańcucha już biegły
byle dalej w pole w sad w te długie słoneczniki
jeden wabił się amor i wrócił po pół roku
taki chudy jakby cały ten czas tylko biegł
łasił się potem do dziadkowej kulejącej nogi

za zieloną bramą to tylko asfalt a dalej most
jak ginie pies pierwsze co to trzeba rowy przeszukać
czy nie leży nie skomle poraniony oponami
potem dziadka wypatrywać czy na moście nie stoi
nie czeka stęskniony i woła psie imię w stronę miasta

tu psy się chowa pod krzakiem porzeczki
gdzie by im lepiej było niż w słodkim i chłodnym

całe lato mam ten porzeczkowy sok pod paznokciami

 

języki

zawsze najpierw plusk
gęsty mokry i mętny
jakby deszczówkę z wiadra wylać

potem drugi dużo cichszy
głuche tupanie po ubitej słomie
w tę i w drugą pod ścianę i w kąt

wypadło z niej takie lepkie i marne
zdrowo kiedy przednie nogi wyjdą pierwsze
a na nogach senna głowa
dobrze jej tam było
tej głowie
gorąco jak w niedzielę i w czerwiec

leży to takie
pokryte czymś śliskim błyszczącym

babcia ją kiedyś nazwała alaska
pytaliśmy babciu co to za imię dla krowy

a ona mówiła nie wiem ładne
i patrzy tak jakby wiedziała że o niej

liże alaska swoje pierwsze cielę
język ma długi i prawie purpurowy
jak prawdziwy język matki

moja mama zawsze mówiła
że małym cielakom miło dotykać języków
wkładać dłoń do szorstkiego pyska
a one wtedy tę dłoń ssą i ssą

patrzymy na niego przez próg
nie wstaje mówimy babci a już powinien
na własne kopyta chude chwiejne nogi
wstanie mówi babcia bo chce żyć
dwie noce żeśmy przy nich siedzieli jak się rodzić miał
to wie że chciany że na świecie czekany

wszyscy przychodzili zaglądać i psy i ptaki
mówili weźcie go stąd wynieście od niej tej alaski
ona mu wstawać nie daje taka z niej matka
babcia im mówiła zostawcie on bardziej jej jest niż ziemi


Antonina Małgorzata Tosiek - urodziła się w 1996 roku w Poznaniu. Absolwentka Studium Aktorskiego STA, od lat regularnie gra w poznańskich teatrach. Na scenie Centrum Kultury Zamek można oglądać jej autorski monodram pt. ,,Post''.  Laureatka konkursu im. Zbigniewa Dominiaka Domu Literatury w Łodzi w roku 2017 oraz finalistka 13. edycji Połowu Debiutów Biura Literackiego. Studiuje filologię polską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza.

 

Więcej tekstów w kategorii „Poezja”:

ZUZANNA ŚRODA

ROBERT RYBICKI

PIOTR JEMIOŁO