Ilustracja: Ola Szczepaniak
Przekład: Kacper Bartczak

Centrum handlowe nocą

W lesie nie ma cienia,
gdy bijemy skrzydełkami o mchy
i zdzieramy płatki ze świerków,
obnażając to, o czym nie ma mowy, a co
się wypowiada, skorowidze luźnych faktów,
których sterty piętrzą się nad komodami
i blokują korytarze. Konsonans jest
jedyną pociechą tego świata, światło gorzkich
gwiazd gnuśną nocą, gdy wybudzony akurat na tyle,
by stracić tuzin tropów, wymyślam w zamian
piekarski tuzin kolejnych. Żwir
nie trzyma, droga w ruinie,
lecz bliżej niej, o wiele, niż brzasku we wstającej
łunie.

(z tomu Residual Rubbernecking, 2000)

 

Pompeje

Bogacze, ci to się znają na cierpieniu
biorącym się z natury, z losu, którego
bogacze, jak twierdzą, nie kontrolują, z przyboru
wód, erozji polarnych czap
oraz wybuchu wstrętnej
chciwości wśród tych, których już nie cieszą
doskwierające braki w obliczu bogactwa,
na które są za głupi, by je pojąć. Takie bogactwo
to cena postępu. Handlarz ryb
widzi przerażenie na pyskach pstrągów
i makreli wyłożonych na targowym
kramie w szybko topniejącym lodzie. W Pompejach
lawa płynęła i grzebała ludzi,
żeby wiersze takie jak ten mogły się narodzić.

(z tomu Recalculating, 2013)

 

Oddaj ten wiersz komuś kto go potrzebuje

Pamiętacie, co mówiłem wam o czyśćcu?
O otchłani? Że wszystko, co się teraz dzieje, to tylko
takie czekanie, aż gruba ryba zdecyduje,
co z wami zrobić? Ona czyni was takimi,
jacy jesteście, potem decyduje, jak wyszło. Na każde
dziesięć niedoróbek zdarza się klejnot
i, no wiecie, może wy nim właśnie jesteście.
Potem są ci, co wypowiadają jej imię na próżno –
jak im tam – religijni moraliści;
nie bardzo jej z nimi po drodze, szczególnie
kiedy próbują odebrać kobiecie prawo wyboru
albo oczerniają tych, co są prawie takimi ciotkami, jak ona.
Cóż, każdy błądzi. I od tego właśnie jest
czyściec. Czasem się zdarzy, że
w trakcie czekania połapiesz się co i jak – wreszcie
zgodzisz się, że stoisz w długiej kolejce po Bóg
wie co. I żadne z was dwojga
nie ma pojęcia, o co tu do diaska chodzi albo co
z tym zrobić.

(z tomu Recalculating, 2013)

Przekłady prezentowanych wierszy ukazały się za zgodą ich autora. 



Charles Bernstein - urodzony 1950, poeta, krytyk, nauczyciel, propagator poezji, jedna z najważniejszych postaci poetyckiego ruchu Language, który rozwinął się w latach 70-tych ubiegłego wieku i wywarł ogromny wpływ na poetycką scenę w Stanach Zjednoczonych. Bernstein był współzałożycielem i redaktorem pisma o nazwie "LANGUAGE", które przyczyniło się do popularyzacji założeń estetycznych poetów tej grupy. Jest też autorem wielu książek eseistycznych poświęconych poetyce i wielu tomów poezji. W latach 90-tych był szefem ważnego programu nauczania poezji na SUNY Buffalo. W bieżącym roku Charles Bernstein uhonorowany został Nagrodą Bollingena.

Kacper Bartczak – poeta, tłumacz poezji, krytyk. Autor monografii o Johnie Ashberym (Peter Lang 2006) oraz tomu esejów krytycznych Świat nie scalony (Biuro Literackie, 2009), za który otrzymał nagrodę "Literatury na Świecie". Jego tomik Wiersze organiczne (Łódź, 2015) był nominowany do nagród Silesius i Gdynia. Ostatnio opublikował zbiór Pokarm suweren (Biuro Literackie, 2017). W 2013 roku, nakładem Instytutu Mikołowskiego, ukazał się tomik wierszy Petera Gizzi w jego przekładzie (współpraca z Andrzejem Sosnowskim), zatytułowany Imitacja życia i inne wiersze. W 2018 roku ukazał się zbiór przełożonych przez niego utworów Rae Armantrout, Ciemna materia (Biuro Literackie).


Więcej tekstów w kategoriach Poezja, Przekład: