tata2-01

Poezja

IDA DZIK

Numer 1/2018
Początek
Ilustracja: Zofia Włoczewska

Tata

Mój Tata zjadł cały smutek świata
Jadł czasem na umór, czasem po kęsie
Sensem chaosu podetknięte
Ilości wielkie łakoci
Z pustych opakowań twierdzę zbudował
Nie wierzy wcale w kwiat paproci,
Ale opuszcza zwodzony most
Z przyzwyczajenia, w równonoc

Mój Tata ciągle łez nie wypłakał
Jak nie w fosie, w beczułkach zamknięte
W kolorach zatrutych cukierków
Przepiękne minioną tęczą
Fanfary żałobne, do twierdzy przez groblę
Gdy klaszcze, dłonie mu nie dźwięczą
Straciły mowę, zrobiły, co miały
Nawet szkoda przyzwyczajeń

A ja, kochany, nawet nie wiesz
Mam za amulet miniaturę
Tej twierdzy
I słony bandaż z flagi.
Chichocze Hellinger,
A Mama chlipie, jak to mama

I tylko gdy wśród czarnej nocy
W bezpiecznej kapsule toyoty
Opieram głowę pijaną o szybę
Jesteśmy razem
Słuchamy mazurka
Dwie rdzawym smutkiem dusze zżarte
Opus dwudzieste czwarte

 

Danse macabre

kiedy dies irae z rąk wyrwie
tosty z awokado

gdy nas zaleje morski wrzątek
oleistą plagą

zabrzmią dzwony
pandemii nieszpory
korowód otworzą
derkacz i oryks

wyruszy równikiem
danse macabre
stukotem kopyt
człapaniem łap

przeeleganckie jedwabniki
oskalpowane angorskie króliki
sfruną ze szpilek
barwne motyle
na chmurze piżma
cywetu ambry
ze ścian się odkleją
jelenie, lamparty
zagrają słoni trąby
melodie z własnych kości

a na sam koniec
rozumny człowiek
za nim już tylko
baranek boży

lacrimosa krokodyla
nietoperze ex favilla
susła snem requiem

próba ognia próba wody
raf koralowych
las równikowy

próba wiatru próba ziemi
rojem pszczół
zapustynnieni

wszyscyśmy zwierzę
litościwe zwierzę
wszyscyśmy godni
zwierząt litości

kyrie eleison
taneczny rząd


Ida Dzik – ma trochę ponad dwadzieścia lat, chociaż czasem czuje się, jakby miała siedemdziesiąt. Chętnie czyta, ogląda i słucha. Bezwarunkową miłością darzy piosenkę poetycką, dlatego większość swoich tekstów umuzycznia i śpiewa. Mieszka w Warszawie.

 

Więcej tekstów w kategorii „Poezja”:

AGATA JABŁOŃSKA

AGATA KORDECKA

TOMASZ PIERZCHAŁA