NIEDZIEJKO

Poezja

JULIA NIEDZIEJKO

Numer 2/2018
Zwierzęta
Ilustracja: Zofia Kofta

sól

zachciało się ciepła chociaż ręce przesiąkły rękawiczkami
zamiast śniegu płatki piasku na wargach topią strupki lata

                                   a mimo to pieprz wisi w powietrzu:
                                   duszna myśl że jutro trzeba wracać

bo jest się zaschniętą bryłą soli której nie można rozpuścić
skoro naukę pływania ćwiczono w osuszonych akwariach

 

krowa pastwisko człowiek kamień

pastwisko jest stałym piaskiem i wodą
a wewnątrz pachnie roślinną strawą

krowa jest ruchomym pastwiskiem
a wewnątrz pachnie skoszoną trawą

człowiek jest wodą i piaskiem pastwiska
a wewnątrz pachnie strawioną krową

bądźmy realistami – zjadajmy najsłabszego

kamień zdziera skóry łach
woda zmywa krew na kłach
ogień kruszy zęby w piach
ziemia trawi kości strach

 

choroby tropikalne

chorobą tropików jest świerzb od zbyt lepkiego światła a
zakaźna susza rozprzestrzenia się przez pot na hamakach
problemem jest też nadmiar ludności w stężeniu powietrza
i zanieczyszczony lokalny język w publicznych sferach
rozgrzane kamienie pod stopami są czulsze niż asfalt
lecz rany znikną gdy temperatura znów zacznie spadać

za granicą kufle biją na zdrowie!
greetings from dżungla polaczkowie


Julia Niedziejko – lat 24, mieszka w Poznaniu. Debiutowała poetycko w zeszłym roku: raz za swój tomik nagrodzona, raz poważnie nominowana. Teraz nie ma na nic czasu: stara się choć trochę zarabiać,  niekiedy ujawnia się w prasie, ale głównie czeka, aż coś się samo wydarzy.

 

Więcej tekstów w kategorii „Poezja”:

RAFAŁ GAWIN

JAKUB PSZONIAK

STANISŁAW BIELSKI