Numer 1/2019
Mniej

Ilustracja: Bartosz Kolczykiewicz

Ludzie, którzy mówią ci na „ty”

To  twoje  imię i  twoje  nazwisko,
z wektorową klepsydrą,  blaknące pod  słońcem –    

trudno sobie to wyobrażać między kolegami.
Łatwiej w domu, w prasie. Miejscówkę nad rzeką,  

przy ogródkach działkowych, nazywaliśmy
Karaibami; a koło ironii tośmy nawet nie stali.  

Staliśmy obok mostu, skądinąd
nas wołali,  staliśmy obok mostu jak spalone kioski.  

Nowy Kurier Krakowski

Widzieliśmy łunę na moście i to, co pozostało;

czarne prostokąty, serce bijące
po kieszeni, czarne prostokąty

złożone w kieszonce. Z lat dziewięćdziesiątych

pamiętam głównie ludzi żyjących wspomnieniami,
Marchlewskiego, nieaktualneonimy. Och, sami byliśmy

nimi: w latach dziewięćdziesiątych byliśmy kolegami,
w latach dziewięćdziesiątych harataliśmy w gałę,

niektórzy ostro prywatyzowali, inni marzyli chociażby o kiosku.
„Nowa Trybuna Opolska”, „Piłka Nożna”, „Nowy Kurier Krakowski”
ułożone równymi stertami, ten sam pan cowtorek

zaglądający w teczkę. „Coś panu z kieszeni wystaje”.
„Trudno, to takie miejsce”. Nie znaliśmy detali, jeszcze.

Silmarillion

Do moich obowiązków
należało puszczanie piosenek z  YouTube’a,
wedle życzeń gości albo własnego pomysłu,
aby ci pierwsi mogli tańczyć i zaśpiewać
albo by ten drugi odpoczął przez chwilę –  

miałem na te okoliczności gotowe  playlisty.
Stojąc pod głośnikiem, słyszałem niewiele:
docierały do mnie pojedyncze
oderwane od tematu głosy, tonąłem w basach. 

Z każdą godziną byłem bogatszy o siedem złotych.
Dzisiaj nikt nie chce pracować w ten sposób.  

Opuszczone szyby

Na największych rondach,
przez opuszczone szyby

wpychałem  „Nowy Kurier Krakowski”,
targetem byli wszyscy.

Czy był to najskuteczniejszy
model dystrybucji?

W latach dziewięćdziesiątych
nikt o to nie pytał.



Krzysztof Szeremeta (ur. 1990) – autor tomu Nowy dokument tekstowy (Gniezno 2011) i arkusza Długi dystans (Wrocław 2009). Publikował w prasie, mieszka w Krakowie.