Ilustracja: Karolina Lubaszko
Przekład: Adam Wiedemann

Miklavž Komelj

 Kołysanka Izydy

Oto dziecięcych włosów puch,
puch włosów co będą piórem,
gdy, o Horusie, Synku mój,
gdy główkę Twoją tulę.

Rośniesz mi, rośniesz – dokąd to?
Tyś – Okiem! Jeśli Słońce w nie
zajrzy – oślepi. Zaśnij przeto,
śpiewam Ci, nie zasypiaj, nie.

Ruch Twoich rączek już poczułam
i oto piórko mnie ukłuło.
„Zbyt jest łagodny!” – wołają – „Zbyt srogi!”
Z pokorą uznaj, żeś jest Bogiem!

I niech Twa moc już będzie Całkowita!
O, przyjm na siebie to „Króluj!” wołanie:
Jedynie władca, władca tego świata
całemu światu obcym się wydaje.

Baw się, mój Synku, baw się, że
jesteś wybrany wśród czasów i osób.
Porządek, w który sam Bóg bawi się,
jest wiecznym ekscesem chaosu.

Ten porządek to chaos, który się otwiera!
Który otwarty jest tak dokumentnie,
że każdy kto w lusterko zerknie,
ten przez śmierć własną na siebie spoziera.

Jakże ze strachu ludzkość drży,
że ten kto włada nią całą, to Ty!
Dziecko! Dziecko! Jakże pokładać nadzieje
w kimś, kto dokazuje, kto się śmieje!

Mym świętym sistrum Ty się słodko
zabawiasz niczym grzechotką.
A z kolei byle mały kamyk
uzmysławia Ci zamysł piramid.

Jedna chwila dla Ciebie – tysiąc lat.
Och, wszystkie budowle powstały
na piasku. Nie ma innej skały.
Dokąd to rośniesz, w jaki inny świat?

Słowa o mistycznej sile –
każdy je w kółko powtarza –
a kto je słyszy, kto je zauważa?
Ten tylko się z nich wylęgł.

Gdy słyszę krzyk Twój, mój sokole,
Twój śmiech, Twój płacz, przebywam poza nimi.
W Twoim oddechu jestem jak w żywiole
ognia, co żywi się wszystkimi

formami. Jak te jaskółki wrzeszczą!
Wrogowie ostrzą miecz –
i powtarzają: „Niechbyś zdechł.”
Oni tego nie zdzierżą, nie zdzierżą.

Jęczą: „Tylko nie rządy Dziecięcia!”
Twojego płaczu, Twojego śmiechu. To wrogie
siły, którymi włada inercja.
Z pokorą uznaj, żeś jest Bogiem.

 

 ***

Tak długo
powtarzam
imię


osiąga
wzniosłą

anonimowość.

 

 ***

Pożeracze
ognia
w

cyrku
pożerają
ogień,

żeby
pokazać,
że

ogień
to
prawdziwy

pokarm.

 

Adam Wiedemann

 [radix]

Gdzie jestem dobry? Dziś mamy mały tylko znak
i świeży ząbek czosnku w ustach ludojada.
Dla kogo ta parada? Za kim protest? Wyspowiada
nas zanik władz, oddamy się w końcu Nikomu

i spokój, nuda zmierzchu, zerknięcie na krajobraz,
przez który jedzie nieodłączny samochód. Ale wciąż
rosną jakieś chaszcze, korzonki, rękami ludzkimi
wydobyte z ziemi. Palą się sprawy, ostatnie wydanie

dostarczy nam karet, coś wygramy, staramy
się być prostsi niż jesteśmy, piszemy piosenki
dla Syren, by kusiły cały prosty Lud, a sami
czujemy się tym tylko tak zmordowani, zażenowani.

                                          Warszawa, 17.3.19



Miklavž Komelj (ur. 1973) – słoweński poeta, eseista, malarz i historyk sztuki. Dwukrotny laureat Nagrody Jenki (w 2006 za zbiór wierszy Hipodrom, w 2015 za Noč je abstraktnejša kot n), w 2010 otrzymał Nagrodę Prešeren Foundation za tom Nenaslovljiva imena, zaś w 2011 Nagrodę Rožanca za książkę Nujnost poezije. Tłu­ma­czy z wie­lu ję­zy­ków, m.in. Ge­rar­da de Ne­rva­la, Fer­nan­do Pes­soę i Pie­ra Pa­olo Pa­so­li­nie­go. Edy­tor tomu szki­ców Jure De­te­li Zapisi o umetnosti (2005). Miesz­ka w Lu­bla­nie.

Adam Wiedemann (ur. 1967) – poeta, prozaik, tłumacz, krytyk literacki i muzyczny, malarz i rysownik. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Laureat nagród: PTWK (1998), Fundacji Kościelskich (1999) i Nagrody Literackiej Gdynia (2008). Ostatnio wydał tom „Metro na Żerań”. Mieszka w Warszawie.


Więcej tekstów w kategoriach Poezja, Przekład: