Różewicz

Poezja

RAFAŁ RÓŻEWICZ

Numer 1/2018
Początek
Ilustracja: Sylwia Kanasiewicz

[Pranie na suszarce. Powieszeni]

Pranie na suszarce. Powieszeni topielcy.
Lecz moje pranie nie jest Rasputinem,
któremu tyle razy dawano ostateczny wycisk (mnie za jednym
zamachem
udaje się wszystko rozwiesić). Rozwieść gacie ze skarpetami,

koszulki, spodenki, po trzecie – za trzecim razem pranie zmartwych-
powstanie po 44° zawirowań i trzeba będzie złożyć To
w całość, przygotować ołtarz (półkę –
jedyny mebel, który potrafi się ułożyć z innymi),

by na niej złożyć swe zapasowe części. Rzeczy z przeglądu piosenki
znanych marek, krzykliwych, aż oczy więdną,
i zbity jest pies, który jeszcze niedawno sobie szczeknął
(1200 szczeknięć na minutę), a mimo to włożyłem rękę

do jego tancbudy (pralka miast chodzić – tańczyła,
jakby na proszkach). I teraz ręka odpoczywa wyprana z sił,
a pranie się poci, truchleje, jest jak chorągiewka
(sztandar wyprowadzić), bo tak dłużej się nie da –

suszarka-stojak, łóżko dla tych z długimi rękawami
(wszędzie są dłużyzny, ale dość już odleżyn).
Więc ściągam co powiesiłem za jaja. Kłuję żelazko póki gorące
i staram się wyprasować schludną puentę (powinno być:

wysmarować, lecz masło jest drogie, a ja nie jadam masła).
Przy praniu brudów nie da się uciec od polityki.

 

Spod byka

Wybyczyłem się na czerwonej płachcie, pościeli.
To nadbudowa łóżka, co jest nieustannie na nogach.
Dają się rozstawiać po kątach, regulować. Niech myślą,
że to one chadzają wzwyż jak Bubka. Nawet jeśli to łóżko

pnie się wyżej, jak jakiś bubel (nie nakręcajmy się),
kiedy coraz większa szpara przypomina o rosnących nierównościach.
Od podłogi w górę wszyscy mają jednakowo nierówno

pod sufitem. Próbuje nam się to wmówić, jak również fakt,
że teoria skapywania działa. Choć skapuje co najwyżej
cola z zataczającej się butelki i jest polew, mimo że nam nie

jest do śmiechu. Jest przerażająco słodko, wartko, podłoga
wkrótce ucieknie się do zmycia w odpowiedniej chwili.
Dla ciebie. Grunt nie jest pewny, pewne jest zaś to,

że byk zawsze ginie na arenie. A pod nim spotyka się krew,
aby oznajmić, w którym miejscu teoria przechodzi w praktykę.
Wybyczyłem się na czerwonej płachcie, pościeli, spałem
dobrze. Czy coś się działo podczas mojej niejawności?

 

Przy kolacji

Na wschód od masła,
na zachód od chleba,
pośrodku nóż
– Berliński Mur.

Brudna ściana noża
przypomina graffiti:
sprey do graffiti
– okruchy i tłuszcz.

Blat stołu
– pole minowe,
lampa nad stołem
świeci jak reflektor.

Zdmuchnięty okruch
to uciekający człowiek,
kawa i herbata
– dwa psy gończe.

Zrobiona kanapka
– sztuczny porządek,
wycieranie noża
jak równanie terenu.


Rafał Różewicz (ur. 1990) – autor dwóch książek poetyckich: Product placement (2014) i Państwo przodem (2016). Nominowany do Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii debiut (2015) oraz dwukrotnie do Nagrody Kulturalnej „Gazety Wyborczej” wARTo (2015 i 2017). Mieszka we Wrocławiu.

 

Więcej tekstów w kategorii „Poezja”:

ANNA WIERZCHUCKA

ALEKSANDER SŁAWIŃSKI

IDA DZIK