z oddali

w niedzielę chodziliśmy na spacer. szło się w górę, po prawej
był cmentarz. w marcu zawsze brakowało światła. zniszczone kwiaty i
przewrócone znicze zbierali grabarze. rozmawialiśmy tylko o szczęściu, ale
gdyby przysłuchać się naszym rozmowom, to mogłoby się wydawać,
że są o czymś innym.

psy niosły w pyskach zepsute zabawki: gumowe maskotki i piłki
wyprute z powietrza. sierść jeżyła się od mrozu albo podniecenia,
choć po latach trudno rozpoznać, co bardziej kłuło w serce.

od czasu do czasu budzę się w nocy i ciągle nie wiem:

jestem tam czy tu.

 

w nurt

rozmawiać z chorą można tylko o szpitalnym obiedzie.
co jadłaś, czy ci smakowało, zupa była za rzadka.
stoimy obok łóżka, piotruś się wierci.

może przynieśliśmy siatkę pomarańczy, sok z jabłek,
cukierki dla pielęgniarek. ojciec niezdarnie dotyka jej głowy.
nigdy nas tak nie dotykał, pomyślałam.

z tego dnia nie zapamiętałam drogi do domu
ani sposobu, w jaki patrzyła na podarowany wbrew zakazom lekarzy
ostatni cukierek.

 

 ***

zostawiła mnie wtedy w tyle. postanowiłam, że
jeżeli ją dogonię, to rozbiję jej kamieniem serce
albo się rozpłaczę.

 



Urszula Honek (ur. 1987) – autorka debiutanckiej książki poetyckiej Sporysz (WBPiCAK, 2015). Laureatka Grand Prix Konkursu Poetyckiego im. R.M. Rilkego i finalistka Nagrody Poetyckiej „Orfeusz” im. K.I. Gałczyńskiego. Stypendystka Fundacji „Grazella” i MKiDN. Ostatnio wydała Pod wezwaniem (WBPiCAK, 2018). Pochodzi z Racławic (k. Gorlic). Mieszka w Krakowie.