Wiernemu czytelnikowi polityczno-historycznych esejów Jarosława Marka Rymkiewicza trudno uwierzyć, że to zamknięta seria, że autor żadnego już ogniwa do cyklu nie doda. A jednak fakty zdają się nieubłagane: Wieszanie ukazało się w roku 2007, Kinderszenen – w 2008, Samuel Zborowski – w 2010, wreszcie Reytan. Upadek Polski – w 2013. Kolejnej książki należało się zatem spodziewać około roku 2017 i jeśli dotąd się nie pojawiła, to już raczej nie nadejdzie; pewną nadzieję budzą tylko uwagi Wittgensteina w Dociekaniach filozoficznych (§§ 212–214) o tym, jak złudne jest zakładanie reguł w rodzaju postępu arytmetycznego. Z drugiej strony mickiewiczowską tetralogię Jak bajeczne żurawie dopełnił Rymkiewicz Głową owiniętą koszulą (2012) jako ogniwem piątym po o wiele dłuższej przerwie (poprzedni tom – Do Snowia i dalej – ukazał się w roku 1996), jest więc może szansa i na dopełnienie „tetralogii polskiej” taką piątą planetą na odległej orbicie… Tyle że ona już istnieje – jako antycypacja jednak, nie dopełnienie – w postaci tomu Wielki książę (1993); nota wydawczyń do poprzedzającego Reytana wznowienia (2011) explicite mianuje ten stary esej „wprowadzeniem do polskiej trylogii” Rymkiewicza. Ale cykl Jak bajeczne żurawie doczekał się też tomu szóstego: Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze z roku 2018… 

Contra spem spero, że szósty esej polityczny Rymkiewicza o polskiej historii jednak powstanie. Tymczasem spróbuję ustalić, czego mógłby, czy wręcz powinien dotyczyć, może w ten sposób – o ile mój skromny szkic przeczyta – ułatwiając poecie pracę, którą coś najwyraźniej hamuje. Nie w tym sensie oczywiście, bym ośmielał się proponować jakieś wątki od siebie. Rzecz raczej w wydobyciu z pisarskiej nieświadomości czegoś, co najprawdopodobniej już się tam znajduje, a co jako literaturoznawca mogę hipotetycznie zrekonstruować na podstawie śladów i tendencji widocznych w opublikowanych już dziełach pisarza, które szczegółowo analizowałem w artykule Prekursorzy Rymkiewicza. W ideowym sąsiedztwie poety można dla takiego podejścia wskazać przynajmniej dwa precedensy. Pierwszy to polemizująca z tradycją interpretacja rzekomej „przyczyny sprawczej” z metafizyki Arystotelesa w Pytaniu o technikę Heideggera – jako przede wszystkim wydobywania czegoś na jaw przez wspólne zebranie pozostałych trzech przyczyn (materialnej, formalnej i celowej); specjalistą od Heideggera jest zaś syn poety, Wawrzyniec Rymkiewicz, przywoływany w jego dziełach wielokrotnie jako „Wawrzek” – nie brak zresztą i pastiszów stylu niemieckiego filozofa w tekstach samego Rymkiewicza-ojca1. Precedens drugi to Sokratejska teoria „majeutycznego” wydobywania prawdy obecnej już w podmiocie w postaci utajonej – a Sokratesa za mistrza przyjął wszak jeden z najważniejszych sojuszników Rymkiewicza w polskiej humanistyce, Ryszard Legutko (zwłaszcza jego Esej o duszy polskiej zdaje się z ducha „rymkiewiczowski”).

Siła esejów z „tetralogii polskiej” polegała zawsze  – mówiąc językiem Deleuze’a ze szkicu Po czym rozpoznać strukturalizm?, z Różnicy i powtórzenia oraz Logiki sensu – na rezonansie dwóch serii: jawnej historycznej, pełniącej funkcję signifiant, i współcześnie politycznej, będącej domyślnym signifié. Co mogłoby stanowić dziś dla Rymkiewicza temat aktualny, kolejne signifié? Są we współczesnych sporach politycznych wątki, które po prostu kontynuują tematykę już przez pisarza poruszaną: konflikt „dwóch Polsk” – stronnictwa tradycjonalistycznie, suwerennościowo narodowego i postkolonialnie, kosmopolitycznie modernizacyjnego oraz związane z tym konfliktem oskarżenia o zdradę. Ta ciągłość z jednej strony mogłaby zachęcać do kontynuacji cyklu, skoro jego wspólna materia pozostaje aktualna, z drugiej – hamować pracę o tyle, że napisanie nowej książki wymaga postawienia świeżego problemu (o ile pisarz unika autoepigonizmu). Uruchomienie twórczej dialektyki kontynuacji i nowości u Rymkiewicza wymaga więc identyfikacji istotnie nowej odsłony narodowego sporu. W odczuciu społecznym wydaje się nią chyba walka o prawa reprodukcyjne po głośnym orzeczeniu „Trybunału Konstytucyjnego” (merytorycznie wcale nie jest oczywiście nowa, ale dotąd funkcjonowała raczej obok głównego cięcia w narodowym imaginarium). Dotychczasowa twórczość Rymkiewicza ani jego wypowiedzi publiczne nie pozwalają jednak na domniemanie, że jego wyobraźnia krąży wokół tego rodzaju kwestii2. Sprawa ma się natomiast inaczej z wątkiem, który w kontekście strajku kobiet może się wydać poboczny, wiąże się z nim jednak, a u Rymkiewicza rezonuje w wielu miejscach: z problemem stosunku Polski i Polaków do Boga i Kościoła Katolickiego. W wywiadzie dla Rebelya.TV poeta narodowi Polaków-patriotów przypisuje konieczność wiary w Boga i poszanowania tradycji religijnej, narodowi Polaków-zdrajców (polaków?) – ataki na tę tradycję. Sam jednak od tej wiary delikatnie się dystansuje, jakby w owym poszanowaniu pozbawiony był jej „łaski”. Ta dyskretna niespójność w jednoznacznym z pozoru manifeście to symptom napięcia przenikającego całą twórczość Rymkiewicza, napięcia, które ma szansę spłodzić dzieło wybitne.

Bolesław Śmiały, jako sojusznik Węgier korzystający ze wsparcia papieża Grzegorza VII, bardzo przypomina Jarosława Kaczyńskiego, który w przyjaźni z Viktorem Orbánem rzucił wyzwanie Unii Europejskiej

Tomasz Terlikowski ostrzegał współwyznawców, komentując „tetralogię polską” w kontekście biblijnych medytacji Rymkiewicza z tomu Przez zwierciadło, że Bóg poety z Heideggera pochodzi, nie z Ewangelii, i że „Polska prawica musi wybrać: albo nihilizm, albo chrześcijaństwo, albo mistyka krwi, albo Eucharystia, albo św. Jan Paweł II, albo Jarosław Marek Rymkiewicz”3. Literalnie tekst stanowi ostrą krytykę Rymkiewicza, demaskatorską o tyle, że narodowy konserwatyzm jest dziś w Polsce niemal automatycznie łączony z katolicyzmem. Sama retoryka, której publicysta użył, nie musiała być jednak poecie niemiła: pochodzi ona przecież z romantycznej wizji walki potężnych narodowych duchów, najpierw Słowackiego z Mickiewiczem w Beniowskim, potem zogromniałej w Królu-Duchu4. Dualizm patriotów i zdrajców jest w pewnym sensie nieciekawy: tylko jedną stronę można wybrać słusznie, wybór drugiej to automatycznie moralny upadek. Wybór między Mickiewiczem a Słowackim – a Rymkiewicz wspomina, że wygasła w nim jednoznaczna niegdyś afirmacja pierwszego z nich5 – tak jak wybór między Janem Pawłem II a Jarosławem Markiem Rymkiewiczem ma już w sobie natomiast interesujący tragizm. W pierwszym z tych sporów poeta zdaje się na Jarosława Kaczyńskiego, licząc, że to on obroni polskość przed zdrajcami – sam tylko tyrtejsko tę walkę komentuje i do niej zagrzewa. Do drugiej walki musi stanąć osobiście, może dlatego zwleka z ostatecznym przelaniem jej na papier.

Jak wskazuje jednoznacznie już tytuł niniejszego apelu do Poety, za najlepszą historyczną alegorię jego duchowej walki z Papieżem-Polakiem uważam spór Bolesława Śmiałego ze Stanisławem ze Szczepanowa. To konflikt źródłowy, archetyp wahania się polskiej suwerenności między królestwem i religią, państwem i Kościołem. Tak odległa przeszłość wykracza wprawdzie poza standardowe pole zainteresowań Rymkiewicza, niemniej już w Samuelu Zborowskim przekroczył on jego ramy, choć jeszcze nie tak znacznie. Mówiąc jednak o związku polskości z chrześcijaństwem w wywiadzie dla Rebelyi, poeta sięga aż do legendy o aniołach nawiedzających Piasta, gest poszukiwania źródeł jak najdawniejszych nie jest mu więc obcy. Pozostajemy tu wszakże na poziomie argumentów zewnętrznych: dlaczego mnie takie signifiant walki Rymkiewicza jako króla-ducha wydaje się odpowiednie. Zasadniczo jednak, jak zaznaczyłem na wstępie, chodzi o dowiedzenie, że signifiant owo od dawna jest zapisane w jego nieświadomości, wręcz jako archetyp wielu scen już z esejów Rymkiewicza znanych, pozostało więc tylko przepisać ten ich pierwowzór na dysk komputera. Poszlakom wirtualnej obecności tego archetypu poświęcę resztę szkicu, ich wielość pomoże zaś wypełnić ideowo-fabularny szkielet obrazowymi szczegółami.

Czytaj także:
Joanna Mąkowska
o twórczości Adrienne Rich

Bolesławowi Śmiałemu poświęcony jest ostatni, V (lub IV, według zreformowanej numeracji) rapsod Króla-Ducha, tekst urywa się jednak przed kulminacją w postaci konfliktu króla z biskupem. Rymkiewicz poświęcił Słowackiemu dwie książki (Juliusz Słowacki pyta o godzinę, Słowacki. Encyklopedia), nawiązywał do Kordiana w Wielkim księciu i do dramatu Samuel Zborowski w eseju pod tym samym tytułem, naturalnie jest zatem przyjąć, że jeśli czuje jakieś powinowactwo ideowe z Bolesławem, lektura Słowackiego mogłaby po raz kolejny wspomóc krystalizację wstępnych idei w dojrzały pomysł. Z drugiej strony – urwanie narracji przez wielkiego romantyka (a właściwie przerwanie jej przez śmierć) tłumaczyłoby blokadę twórczą podążającego za nim Rymkiewicza (obawiającego się, że i jego śmierć dosięgnie w trakcie pisania?). Co mogłoby go odblokować? Znacznie większe podobieństwo niż do Kordiana fabuła Wielkiego księcia zdaje się wykazywać względem Nocy listopadowej Stanisława Wyspiańskiego. Dramat ten jest dwukrotnie wzmiankowany w tekście eseju, za każdym razem w parze ze Zmierzchem wodzów Wacława Berenta, Wyspiański jednak, inaczej niż Berent i Słowacki, nie pojawia się w przypisach do wydania pierwszego ani w (zastępującej je) bibliografii wznowienia, tak jakby Rymkiewicz (może nieświadomie) chciał tę inspirację ukryć, zabezpieczając się wszakże drobnymi, łatwymi do przeoczenia wzmiankami przed tym, by ktoś mu wytknął ignorowanie ważnego źródła. Charakter dramatycznej twórczości Wyspiańskiego – medytacja nad losem i przeznaczeniem Polaków, tworzenie narodowej mitologii – zbliża ją bardzo do „tetralogii polskiej” Rymkiewicza, racjonalna wydaje się zatem hipoteza, że Wyspiański zainspirował go bardziej, niż sugerowałyby owe wzmianki i niż skłonna byłaby przyznać dotychczasowa rymkiewiczologia. W jawnym dyskursie poety estetykę młodopolską samotnie reprezentuje Bolesław Leśmian, uznany w pewnym momencie przez Rymkiewicza za największego polskiego poetę XX wieku, równego Kochanowskiemu6; być może historyczny rezonans imion obu twórców – Stanisława Wyspiańskiego i Bolesława Leśmiana – ma z tym jakiś związek.

Rymkiewicz lubi włączać w narrację fetyszystyczne szczegóły

Stanisław Wyspiański to autor rapsodu Bolesław Śmiały, w którym stary król na wygnaniu przemawia w poetyce bardzo bliskiej Królowi-Duchowi, oraz – znacznie ważniejszych z perspektywy mojego projektu – dramatów Bolesław Śmiały i Skałka, przedstawiających kluczowe momenty konfliktu władcy z hierarchą z komplementarnych punktów widzenia obu głównych antagonistów. Poszukując inspiracji do rozmyślań nad dalszym ciągiem historii urwanej u Słowackiego, Rymkiewicz znalazłby więc u Wyspiańskiego mnóstwo materiału. Opracowując go, dopełniłby serię podobną do już istniejącej, w której także dramat Wyspiańskiego jest ogniwem pośrednim: fragmenty jego Samuela Zborowskiego sytuują się bowiem pomiędzy Samuelami Zborowskimi Słowackiego i Rymkiewicza tak jak docelowo – według moich postulatów – Bolesław Śmiały Wyspiańskiego między rapsodem Słowackiego i przyszłym esejem Rymkiewicza. Zgodnie z Deleuzjańskim modelem struktury serialnej, istnieją elementy wspólne tych szeregów, które – krążąc między nimi jako przedmioty = x – wymuszają ich rezonans: egzekucja na Wawelu (Stanisława według Galla Anonima) czy też u jego stóp (Samuela), figura rozczłonkowania (Stanisława skazanego na obcięcie członków, które potem według legendy się zrosły, w Samuelu Zborowskim Rymkiewicza – rozczłonkowanie innych niż tytułowy bohater skazańców), węgierskie wygnanie (Samuela – przed powrotem i egzekucją, Bolesława – po egzekucji Stanisława; tu zachodziłby więc chiazm, choć już ucieczka Henryka Walezego z Polski powtarza ucieczkę Bolesława wprost), kwestia buntu czy też zdrady. Ta ostatnia wraca u Rymkiewicza wielokrotnie, warto się więc nad nią chwilę zatrzymać. Stanisław to u Galla traditor, czyli „zdrajca”, jak jednak głoszą glosy do tekstu, w ówczesnej łacinie tylko czasem oznacza to spiskowanie z wrogiem zewnętrznym, a więc zbrodnię taką, jaką u Rymkiewicza popełnia Stanisław August Poniatowski w Wieszaniu lub Adam Poniński w Reytanie, częściej – bunt, taki jak Zborowskiego (a ten Rymkiewicz afirmuje jako opór przeciw tyranii). Enigmatyczna wzmianka z Kroniki Galla mieści w sobie tedy w zarodkowej postaci obie – przeciwstawnie wartościowane – kluczowe figury „tetralogii polskiej”, zjednoczone niczym w artykule O przeciwnym sensie prasłów Zygmunta Freuda. Artystyczne wykorzystanie takich ambiwalencji nie jest poecie obce: choćby Jan Zamoyski przybiera u niego dwie przeciwstawne postaci – wybitnego, godnego zestawienia z Józefem Piłsudskim i Jarosławem Kaczyńskim męża stanu w wywiadach7 i wkrótce potem zbrodniczego tyrana w Samuelu Zborowskim.

Współczesne inscenizacje Bolesława Śmiałego Wyspiańskiego – w reżyserii Bartosza Zaczykiewicza w Teatrze Polskim w Warszawie (2014) i Pawła Świątka w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (2017) – sugerują, że historia konfliktu Bolesława ze Stanisławem może być medium dla rozważań o dzisiejszym stanie stosunków państwo-Kościół w Polsce, zgodnie z postulatem politycznej aktualności historycznych esejów Rymkiewicza. Te inscenizacje mogły też bezpośrednio zainspirować poetę, jeśli je widział lub choćby czytał recenzje. Podobną rolę mogłaby też odegrać nieco dawniejsza – z roku 2007, a więc publikacji Wieszania – premiera opartej na dramacie Wyspiańskiego opery Ludomira Różyckiego w Teatrze Wielkim w Warszawie. Zarazem jednak pewne szczególne świadectwo stawia teatralne opracowanie sporu Bolesław–Stanisław głęboko u źródeł zarysowanego przez Terlikowskiego sporu Rymkiewicz–Wojtyła. Młody Karol Wojtyła w pierwszym przedstawieniu konspiracyjnego Teatru Rapsodycznego grał bowiem rolę króla Bolesława w inscenizacji V rapsodu Króla-Ducha8, zrazu tak, że sympatia publiczności kierowała się ku śmiałemu władcy, zmienił jednak radykalnie interpretację w powtórce przedstawienia, gdy uczynił króla pokutnikiem9. Paulina Borek-Ofiara interpretuje tę zmianę jako wyraz pogłębiającej się świadomości religijnej przyszłego papieża, który wracał potem (już jako kardynał, następca świętego męczennika na krakowskim stolcu biskupim) do tego źródłowego konfliktu, odwiedzając symboliczny grób Śmiałego w Osjaku i pisząc poemat Stanisław, „który był kolejną próbą zrozumienia istoty zmagań moralnych króla i biskupa”10. Obszerną duchową interpretację tego wątku biografii Papieża-Polaka przedstawił również Michał Łuczewski w eseju Objawienie Króla-Ducha.

Argumentum do dramatu króla Bolesława i biskupa Stanisława kończy Wyspiański słowami:

Czyż mamy patrzeć na nich obojętnie, 
jak jeden w świętość rośnie, wyższy co dnia, 
gdy my ku niemu ani myślim zdążać, 
a Bolesławów krew już w naszym tętnie 
ustaje − i królewska wraz gaśnie pochodnia −
czyliż dozwolim ją w bagno pogrążać? 
Niech «Śmiałość» w «Świętość» narodu uderzy − 
gdy król w Świętego, Święty w Króla mierzy. 
Wstańcie do walki, szermierze przez wieczność, 
osądzi czyny wasze Bóg − Konieczność!11

Naszkicowana już pozycja Rymkiewicza w walce o duszę narodu pokrywa się z tą prezentowaną przez Wyspiańskiego, który – nie odmawiając biskupowi świętości – chciał jednak wzbudzić w narodzie przede wszystkim suwerenną królewskość, osłabioną przez ową świętość. Jak jednak śmiałość Jarosława Marka miałaby uderzyć w świętość Jana Pawła? Skoro postulowany esej wciąż jeszcze nie powstał, a przynajmniej nie ujrzał światła dziennego, o ile czeka na odpowiedni moment w szufladzie poety, najwyraźniej nie poczuł się on dotąd gotów do frontalnego ataku na potężnego przeciwnika. Pierwszym, bardzo dyskretnym symptomem, że kiedyś ten atak powinien nastąpić, są Rozmowy polskie latem roku 1983, wydane rok później. Medytując w formie pośredniej między powieścią, dziennikiem i esejem o współczesnej polskości, pan Mareczek – alter ego autora – ani słowem nie wspomina o Kościele (choć sporo się w powieści mówi o kościołach jako historycznych budynkach) ani o II pielgrzymce Ojca Świętego do Ojczyzny, która w czasie historycznym odbyła się tuż przed tytułowym „latem 1983” (16–23 czerwca 1983); jedyny ślad papiestwa w tekście, i to na jednej z ostatnich stron powieści, stanowi różaniec „poświęcony przez Papieża”, co w bezpośrednim kontekście społeczno-historycznym wydaje się groteskową wręcz litotą. Są natomiast w tekście elementy, które mogą sugerować inspirację wyobraźnią Wyspiańskiego: wizyjno-oniryczne spotkanie z legendarną nimfą Egle poślubioną boskiemu wężowi wodnemu przywodzi na myśl Legendę, związaną z nią fantazmatyczną postać Krasawicy w Bolesławie Śmiałym Wyspiańskiego, a także rusałki w jego Skałce

Czytaj także:
Monika Glosowitz
recenzuje wiersze Kamili Janiak

Elipsa Jana Pawła II z Rozmów nie mogła go wymazać z narodowego imaginarium – i tak był w nim wszechobecny. Ta „cenzura” (choć pielgrzymka była oficjalną wizytą państwową współorganizowana przez władze PRL, a książka wyszła w drugim obiegu) da się jednak wytłumaczyć inaczej – jako odnosząca się prymarnie nie do samego obiektu (papieża), lecz agresywnych afektów, jakie już wtedy wzbudzał w Rymkiewiczu (a że poeta potrafi być agresywny, wiemy z wielu jego tyrad przeciwko ideowym przeciwnikom, czyli „zdrajcom”). Być może niczym opisany przez Melanię Klein podmiot w fazie depresyjnej, autor Rozmów zdystansował się od budzącego schizoidalno-paranoidalną agresję obiektu, by stłumić wzbudzane przezeń emocje – szczerze się ich wstydząc lub tylko obawiając, że zostaną źle przyjęte przez czytelników. Byłaby to w rekonstruowanych przeze mnie wyobraźni i nieświadomości Rymkiewicza prefiguracja banicji porywczego Samuela Zborowskiego za zabójstwo w afekcie. Samuel jednak z tej banicji wrócił, konsekwentnie zatem powinniśmy się spodziewać paralelnego powrotu poety. Z perspektywy Klein taki powrót oznaczałby jednak powtórną aktywizację fantazmatów i afektów schizoidalno-paranoidalnych, których elementów można się doszukiwać w krwawych wizjach z Wieszania, a zwłaszcza z Kinderszenen. W eseju tym nie jest jeszcze jasny obiekt tej pierwotnej agresji, ale w kolejnej książce wiąże się już ona jednoznacznie z kwestią władzy monarszej. Powtarzając gesty z Wieszania i Wielkiego księcia, Samuel… pełen jest fantazji o królobójstwie, zarówno „rycerskim” (w pościgu za Henrykiem Walezym), jak i poprzez otrucie (Stefana Batorego). Zważywszy monarszy status Jana Pawła II, można by się zastanawiać, czy u źródła fantazji Rymkiewicza nie stoją już zamachy na papieża z lat 1981 i 1982 (a w przypadku otrucia nawet plotki o otruciu Jana Pawła I). Z drugiej strony, jak Freud zauważa już w Objaśnianiu marzeń sennych, monarchowie to typowa nieświadoma reprezentacja osób szczególnie ważnych, prymarnie – rodziców. w skali narodu taką osobą o statusie monarszo-rodzicielskim był zaś niewątpliwie Jan Paweł II, co tytuł Ojca Świętego dodatkowo podkreślał.

Jawna agresja skierowana przeciw hierarchom kościelnym pojawia się w Wieszaniu: wśród powieszonych są przecież i biskupi, zdrajcy niewątpliwi, a nie tylko prawdopodobni jak Stanisław ze Szczepanowa. I on został w to jednak symbolicznie wplątany: król Stanisław August, również uznawany przez Rymkiewicza za zdrajcę, ustanowił order pod wezwaniem swego imiennika (Order Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika); Rymkiewicz lubi włączać w narrację podobne fetyszystyczne szczegóły, choć w samym Wieszaniu nie zdecydował się jeszcze na tak odległą historycznie wycieczkę. Kluczowa jest jednak inna analogia: szczegółowy opis ekspozycji ciała prymasa Michała Poniatowskiego po – jak spekulowano – samobójstwie lub otruciu na polecenie brata. Wieszanie ukazuje się w roku 2007, dwa lata po śmierci Jana Pawła II – a w ramach uroczystości pogrzebowych ciało papieża eksponowano tak samo, jak u Rymkiewicza ciało prymasa. Trzy lata później w Samuelu Zborowskim antykatolicka agresja Rymkiewicza nie jest już tak spersonalizowana i przyjmuje bardziej kulturowo-polityczny i teologiczny wymiar. Poeta demonstruje wyraźną sympatię dla arianizmu, z którym kojarzy Zborowskich, Henrykowi Walezemu imputuje zaś chęć powtórzenia w Polsce nocy św. Bartłomieja – trochę niesprawiedliwie chyba, zważywszy, że jako król Francji Henryk propagował tolerancję i ostatecznie, będąc de facto sojusznikiem stronnictwa protestanckiego, został zamordowany przez fanatycznego dominikanina, zapewne działającego z ramienia stronnictwa katolickiego. Rozplątując ten polsko-francuski chiazm, moglibyśmy w nim ostatecznie zobaczyć dobrego władcę pokonanego przez fanatyczny katolicyzm, z tej perspektywy podobnego być może – mimo przeciwnych cech charakteru – do Bolesława Śmiałego.

Miłosz wydaje się ważny dla Rymkiewicza nie tylko jako twórca oryginalny, lecz także jako tłumacz T.S. Eliota

Typowe dla dojrzałej poetyki Rymkiewicza jest traktowanie sceny, na której rozgrywają się zdarzenia, jako osobnego przedmiotu zainteresowania – nie tylko tła, lecz autonomicznego kontrapunktu głównego wątku. Wiersze autora Zachodu słońca w Milanówku od dłuższego czasu eksponują przestrzeń Milanówka i ogrodu poety znajdującego się na jego terenie, eseje eksplorują historyczne nawarstwienia Warszawy (Wielki książę, Wieszanie, Kinderszenen), a w ramach wycieczki w dalszą przeszłość – także Krakowa (Samuel Zborowski), jakby w rewizycie za wyprawę Stanisława Wyspiańskiego do Warszawy, poetycko przetworzoną w Nocy listopadowej. Los Samuela jednoznacznie związał się z Wawelem, kult biskupa Stanisława dzieli się pomiędzy królewskie wzgórze i kościół na Skałce, zgodnie z konkurencyjnymi wersjami jego śmierci. Oba te miejsca zdają się ważne dla imaginarium Rymkiewicza niezależnie od figur historycznych: Wawel to miejsce pochówku Lecha Kaczyńskiego jako ofiary katastrofy smoleńskiej (w „niesamowitym” rezonansie z wydanym w tymże 2010 roku Samuelem), która stała się dla Rymkiewicza kluczową figurą myślenia o polskości, zwłaszcza w programowym wierszu Do Jarosława Kaczyńskiego. Na Skałce pochowano – choć po gorszących sporach – jednego z poetyckich mistrzów Rymkiewicza, Czesława Miłosza12 – na rok przed watykańskim pogrzebem Jana Pawła II, z którym poeta w ostatnich latach życia związany był silnymi więziami ideowymi13, czyniącymi syntezę tych dwóch (a wraz z prezydentem Kaczyńskim – trzech) pogrzebów w nieświadomości Rymkiewicza tym bardziej prawdopodobną. Z perspektywy stricte historycznoliterackiej Miłosz wydaje się ważny dla Rymkiewicza nie tylko jako twórca oryginalny, lecz także jako tłumacz T.S. Eliota, którego Rymkiewicz następnie sam tłumaczył (częściowo rywalizując z Miłoszem) i traktował jako mistrza – tak w sferze poetyki, jak i kulturowej teorii klasycyzmu14. Z pewnością więc intensywnie przemyślał Mord w katedrze Eliota, poświęcony zabójstwu św. Tomasza Becketta na polecenie króla Henryka, w okolicznościach bliskich zabójstwu św. Stanisława (zwłaszcza w późnej wersji Kadłubka).

Rymkiewicz ma w dorobku dwa tomy oktostychów – Koniec lata w zdziczałym ogrodzie (2015) i Metempsychoza (2017); wiersz Rok 1918 – początek gatunku z pierwszego explicite odnosi je do twórczości Jarosława Iwaszkiewicza. Można zatem spekulować, że i historyczne pisarstwo Rymkiewicza zawdzięcza coś dokonaniom tego wspólnego z Miłoszem patrona – a konkretnie powieści Czerwone tarcze. W historycznym kostiumie Iwaszkiewicz medytuje tam nad miejscem Polski w Europie (konstruując dwie warstwy – dawne signifiant i współczesne signifié – tak samo jak Rymkiewicz w esejach) i obowiązkami władcy, pielgrzymującego w poszukiwaniu inspiracji (niczym później kardynał Wojtyła) do grobu Szczodrego w Osjaku. Melancholijny temperament Iwaszkiewicza i jego bohatera (który jest ukrytym, syleptycznym autoportretem) stoją jednak na przeciwnym biegunie choleryczności Rymkiewicza. Jeślibyśmy mieli szukać bezpośredniej inspiracji dla poety w dwudziestowiecznych powieściach historycznych, powinniśmy zatem sięgnąć gdzieś indziej, nie tylko ze względu na dobór szczegółowego materiału historycznego. W zakreślonym wstępnie kręgu tematycznym najbliższy temperamentowi Rymkiewicza zdaje się druga część dylogii Karola Bunscha ImiennikMiecz i pastorał (1949), dotycząca bezpośrednio konfliktu króla z biskupem. To opcja atrakcyjna także na poziomie biograficznej genezy wyobraźni twórczej: wyobraźmy sobie, że czternastoletni (ur. 1935) Jarosław Marek czyta dopiero co opublikowaną powieść Bunscha… 

Bolesław u Bunscha jest postacią zaskakująco „rymkiewiczowską”: niewątpliwie wybitny, lecz i ogarnięty „szaleństwem” prowokowania nie tylko losu, ale i ludzi – sojuszników tak samo jak wrogów. Wykazuje hybris tego rodzaju co u Rymkiewicza Zborowski w swoim „przepychu”, choć kiedy dziesiątkuje zasłużone rody wyrokami ścięcia, przywodzi na myśl raczej jego antagonistę – Jana Zamoyskiego wysyłającego Samuela na śmierć. W skromnym medium popularnej powieści historycznej Bunsch zaskakująco udatnie realizuje poetykę klasycznej tragedii, ukazując, jak niekontrolowane afekty postaci wybitnych, ale z charakterologiczną skazą, logicznie prowadzą je do katastrofy. Paradoksalnie Rymkiewicz, choć jest tęższym pisarzem, radzi sobie z tym znacznie gorzej – nawet gdy rozumie ambiwalencje na poziomie pojęciowym, jak najwyraźniej w przypadku Zamoyskiego, w tekstach jedynie oscyluje między przeciwnymi biegunami – podziwu i potępienia. Charakterystyczne dla pozycji schizoidalno-paranoidalnej rozszczepienie obiektu na przeciwstawne aspekty dominuje u niego nad syntezą charakterystyczną dla pozycji depresyjnej, choć osobliwe przeskoki afirmowanych cech między stronami (Bolesław jako synteza – czy też raczej wspólne źródło – Zborowskiego i Zamoyskiego) pozwalają zrekonstruować Rymkiewiczowską „rzecz samą w sobie” (czyli Lacanowską Rzecz) w całej jej ambiwalencji. Podstawowe rysy Bunschowych bohaterów skopiował Witold Lesiewicz w filmie Bolesław Śmiały (1971). To z jednej strony kolejna seria nakładająca się Rymkiewiczowi na hipotetyczną młodzieńczą lekturę Miecza i pastorału, z drugiej – obrazowy bodziec działający na innym psychicznym poziomie niż lektura, co w przypadku nieświadomości twórczej historyka literatury, zawodowo kontrolującego swoje relacje z tekstami, może być istotne. Analogiczną rolę w genezie Wielkiego księcia mogła odegrać inscenizacja Nocy listopadowej przez Andrzeja Wajdę – oryginał ze Starego Teatru w Krakowie (1974) lub reprodukcja w Teatrze Telewizji (1978). 

Czytaj także:
Aleksandra Kumala
recenzuje Najadę

Szukając dla Rymkiewicza inspiracji w kinematografii PRL, warto zatrzymać się przy Tylko Beatrycze (1975) Stefana Szlachtycza, dość wiernie podążającego za powieścią Teodora Parnickiego pod tym samym tytułem (1962). Choć stricte historycznie rzecz dotyczy czasów późniejszych (okres panowania Przemysła II), św. Stanisław jest w tekście powieści i dialogach filmu obecny z racji kultu, jakim główny bohater – imieniem Stanisław – otacza go jako swego patrona. Jako władca z Wielkopolski, czczącej św. Wojciecha, Przemysł był (według powieści) symbolicznym przeciwnikiem krakowskiego biskupa, epizod jego gnieźnieńskiej koronacji jakoś więc rezonuje z koronacją Śmiałego w perspektywie jego konfliktu ze Stanisławem, tym bardziej że w dorobku Parnickiego znaczne analogie motywiczne łączą Tylko Beatrycze z rok wcześniejszą (1961) powieścią Robotnicy wezwani o jedenastej, osnutą wokół hipotetycznych początków kariery Stanisława. Z wyobraźnią Rymkiewicza wiążą jednak Tylko Beatrycze również analogie innego rodzaju, niezależne od hipotezy o ukrytej fiksacji na konflikcie Bolesław-Stanisław: motyw królobójstwa (Przemysł został wprawdzie zamordowany najprawdopodobniej przez Brandenburczyków, zapewne jednak pozostających w tajnym sojuszu z miejscowymi wielkopolskimi zdrajcami) i wizja „dwóch Polsk” – w powieści są to według wspomnianej wyżej opozycji „Polska św. Wojciecha” i „Polska św. Stanisława”. Warto też zauważyć, że tak samo jak główny bohater Tylko Beatrycze, Jarosław Marek Rymkiewicz jest potomkiem tatarskiego księcia15, i tą drogą zatem wyobraźnia poety mogła się zidentyfikować z fantazją Parnickiego.

Jeśli film Szlachtycza lub lektura Parnickiego pozostawiły w pamięci Rymkiewicza znaczące ślady, mogły je zapewne ożywić podniosłe uroczystości organizowane przez Poznański Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W roku 2012 Rymkiewicz był członkiem kapituły, która z ramienia Klubu przyznała Jarosławowi Kaczyńskiemu pierwszy medal Przemysła II, tragiczna historia króla splotła się zatem na jego oczach (i przy jego współudziale) z polityczną interpretacją tragedii smoleńskiej, w którą bardzo się wtedy zaangażował. Zarazem uzasadnienie przyznania medalu równie dobrze powiązać by można z postacią Bolesława Śmiałego jako wcześniejszego (i równie na dłuższą metę nieskutecznego) odnowiciela epizodycznego królestwa:

Przemysł II podjął się dzieła rekonstrukcji królestwa i przywrócenia symboli, które utrwalały tożsamość narodową i służyły wzrostowi dynamiki rozwoju państwa – mimo krótkiego panowania przywrócił Polakom symbole, w imię których mieli później zwyciężać.

W naszym najgłębszym przekonaniu, że Pan Premier, doktor Jarosław Kaczyński jest prawowitym dziedzicem myśli politycznej i dokonań Przemysła II – króla Polski, odnowiciela państwowości polskiej – z dumą wręczamy ten medal u stóp poznańskiego wzgórza Przemysła i odbudowującego się zamku jego imienia.16

Trzy lata później Klub współorganizował jubileuszowe uroczystości na cześć samego Rymkiewicza, w tym wręczenie Statuetki Pana Cogito (jako pierwszemu nią uhonorowanemu) i konferencję, której plon wydano następnie w tomie Jarosława Marka Rymkiewicza dialogi z tradycją. Poeta wkroczył więc na królewską scenę po swym imienniku Jarosławie Kaczyńskim tak samo, jak Bolesław Śmiały po imienniku Chrobrym, domykając deleuzjański rezonans trzech serii (dwóch historycznych i współczesnej). 

Czytaj także:
nowy esej Dawida Szkoły
Rozświetlić mrok

Powinowactwo Tylko Beatrycze z zaanonsowanymi na wstępie bieżącymi kwestiami społeczno-kulturowymi nie ogranicza się do motywów, które mają naturalne odpowiedniki w dotychczasowej twórczości Rymkiewicza. Obraz kobiety jako z jednej strony ofiary męskiej przemocy (wojenny gwałt, z którego się począł główny bohater), z drugiej – dającej nadzieję na ukonstytuowanie lepszego świata (wątek wyczekiwanej trzeciej epoki dziejów jako matriarchalnej, natchnionej Duszycą Świętą) wyraźnie koresponduje z problemami podnoszonymi przez Strajk Kobiet. Jak jednak zaznaczyłem, wydaje się mało prawdopodobne, by te akurat zagadnienia poruszyły Rymkiewicza, chociaż mają odpowiedniki w opowieściach o królu Bolesławie, rozwijających Kadłubkowy motyw okrutnego karania przez władcę rzekomo niewiernych żon – jest ten wątek u Bunscha i Lesiewicza, u Wyspiańskiego zaś tekst w odpowiednim fragmencie Bolesława Śmiałego ostentacyjnie opiera się (jak autor dodatkowo podkreśla w Argumentum) na Lilijach Mickiewicza (który wplótł w balladę motyw kijowskiej wyprawy Bolesława). Zważywszy nabożeństwo Rymkiewicza dla wieszcza, może chociaż z tej intertekstualnej racji wątek ów nie pozostawił go obojętnym.

Podobnie jak eseje Rymkiewicza, Tylko Beatrycze da się czytać jako tekst ze współczesnym politycznym kluczem (choć inaczej niż recenzenci eseisty, badacze powieściopisarza raczej tego nie czynią). Dwie konkurencyjne wizje Polski – realna krajowa, konstytuująca się wokół Władysława Łokietka, oraz fantazmatyczna, wokół polskiej i czeskiej królowej-wdowy Ryksy Elżbiety (córki Przemysła II), mogą reprezentować dylemat autora – jako były attaché kulturalny w Meksyku z ramienia rządu emigracyjnego chyba rozważał już wtedy powrót do kraju (pierwsza krótka podróż miała miejsce rok po wydaniu powieści, ostateczne przenosiny – pięć lat po), a więc, z perspektywy ortodoksyjnych emigrantów – „zdradę”. Pogardzany w powieści Władysław „Łokieć” reprezentowałby wtedy po prostu Władysława Gomułkę, w imieniu Ryksy-Reiczki pobrzmiewałyby zaś być może nazwiska Władysława Raczkiewicza i Edwarda Raczyńskiego jako przywódców emigracji. Onomastyczną układankę dopełniałby główny rozmówca powieściowego Stanisława, papież Jan XXII, jako odpowiednik współczesnego Jana XXIII. Rymkiewicz explicite proponuje takie łączenie figur historycznych poprzez stulecia w wierszu Pogrzeb generała Jaruzelskiego z Końca lata w zdziczałym ogrodzie, łącząc obraz dyktatora z legendą o Popielu w Mysiej Wieży.

Andrzej Duda okazał się jednak szczęśliwszy niż syn Bolesława Szczodrego Mieszko, młodo zmarły na dworze stryja.

Zimnowojenną geopolitykę Parnickiego trudno jednoznacznie przełożyć na realia stricte współczesne. Inaczej rzecz ma się ze środkowoeuropejską polityką Karola Bunscha – w tym przypadku zapadłe w nieświadomość wspomnienie młodzieńczej lektury łatwo może się stać wzorem ustrukturowania zagadnień bieżących. Bolesław, jako sojusznik Węgier korzystający ze wsparcia papieża Grzegorza VII przeciw wspólnemu przeciwnikowi, czyli Cesarstwu, bardzo przypomina Jarosława Kaczyńskiego, który w przyjaźni z Viktorem Orbánem i w nadziei na wsparcie Donalda Trumpa rzucił wyzwanie Unii Europejskiej pod przewodnictwem Niemiec. Warto też jednak uwzględnić analogie nieco wcześniejsze – wypraw Bolesława Chrobrego i jego prawnuka Śmiałego do Kijowa oraz interwencji polskiej dyplomacji w czasie pomarańczowej rewolucji i Euromajdanu, choć dla afektów Rymkiewicza pewien problem mógłby stanowić istotny udział Aleksandra Kwaśniewskiego i Radosława Sikorskiego w tych zdarzeniach. Pośrednim ogniwem serii byłaby oczywiście kijowska wyprawa Józefa Piłsudskiego, wzorcowego dla Rymkiewicza polskiego męża stanu17, dopełniona do pary kijowskim epizodem Jarosława Iwaszkiewicza piszącego Oktostychy.

Tymczasem „Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy / Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy” – głosi incipit Do Jarosława Kaczyńskiego. Kimże są oni? Rysy zdradzieckiego palatyna Sieciecha nietrudno odnaleźć w Donaldzie Tusku, gnuśnego Władysława Hermana – w Bronisławie Komorowskim. Andrzej Duda okazał się jednak szczęśliwszy niż syn Bolesława Szczodrego Mieszko, młodo zmarły (być może zamordowany) na dworze stryja. Wokół tych zdarzeń Bunsch osnuł kontynuującą Miecz i pastorał powieść Przekleństwo, przedstawiającą Hermanową Polskę w ruinie.


1 Por. J.M. Rymkiewicz, Rozmowy polskie w latach 1995–2008, Warszawa 2009, s. 24, 65, 86.
2 Jest wszakże ważny wyjątek w rozmowie z Joanną Lichocką, gdy poeta krytykuje czynienie z kobiet inkubatorów w duchu ekokrytycznym, sprzeciwiając się implicite panującej ideologii katolickiej: „Ja endeków nie cierpię. Po prostu nie mogę tego znieść, co oni wygadują. Wymyślają jakieś głupstwa, żeby było więcej dzieci, i rozdają kobietom po kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, żeby te kobiety chciały rodzić. Przecież to jest jakiś idiotyzm – te zabiegi wokół życia, którego jeszcze nie ma. Kto powiedział, że będzie nam lepiej, jak będzie więcej Polaków? To jest jakiś dziwaczny pomysł, który wziął się nie wiadomo skąd. Prawdopodobnie opiera to się na przekonaniu, że wojnę wygrywa piechota. I wobec tego powinno się rodzić dużo chłopców. Ale piechota, jeśli wygrywała wojnę, to może w dziewiętnastym wieku, przed wynalezieniem iperytu. W Polsce nie musi być czterdziestu milionów Polaków, może nas być dwadzieścia milionów i też możemy być potężnym narodem. Estończycy i Łotysze to są bardzo małe narody, a ja uważam, że to są potężne narody, bo przetrwały komunizm – wygrały wojnę z wielkim potworem. Jeśli będzie nas mniej, to będzie też mniej śmieci, mniej oparów benzyny, mniej cementu, będzie natomiast trochę więcej jeży, sosenek, kretów i wiewiórek – a to będzie z wielkim pożytkiem dla całości” – Tamże, s. 148–149.
3 Wcześniej podobną interpretację sformułował Paweł Goźliński: „Wizję prawdziwych ludzi, prawdziwszych Polaków Rymkiewicz kreśli na podobieństwo antycznego modelu arystokratycznego heroizmu (piękni, bo mężni) i nietzscheańskiego nadczłowieka (piękni, bo ponad dobrem i złem). Ale skoro tak jest, to trzeba jeszcze dodać, że musi być to wizja pogańska odrzucająca chrześcijaństwo – zdaniem Nietzschego religię nieudaczników, która chroniła ich przed nihilizmem – jako fundament polskiej tożsamości. Bo choć Rymkiewicz stara się wcisnąć Boga-człowieka w rekonstruowany po swojemu model Polskości, wygląda to dość nieprzekonująco. A więc pozostaje Dionizos przeciw Zmartwychwstałemu. A raczej Zborowski i prawdziwsi, rycerscy Polacy przeciw Chrystusowi. Z takim właśnie nietzscheańskim i antychrystianistycznym Rymkiewiczem muszą sobie poradzić wszyscy ci, którzy chcieliby w nim widzieć intelektualnego przewodnika swoich politycznych krucjat. […] Bo wizja Rymkiewicza, która miałaby być receptą na naszą rzekomo postpolityczną, ślimaczą rzeczywistość – sama ma tyle z polityką wspólnego co gilotyna z monarchią. Wprowadzając anarchię jako model życia politycznego, jest kresem jakiejkolwiek polityczności. Jest raczej propozycją nowej, ateistycznej religii Polskości, a nie przedmiotem debaty”.
4 Por. J.M. Rymkiewicz, dz. cyt., s. 217: „wracam do myśli Juliusza Słowackiego, tej z Króla Ducha – jedynym fundamentem istnienia królestwa Polaków może być krew polskich królów, a zatem ta krew, żeby Polska zaistniała, musi być przelana”.
5 Tamże, s. 130.
6 Tamże, s. 82, 125.
7 Tamże, s. 142, 192, 201.
8 https://www.centrumjp2.pl/aktor/
9 https://www.centrumjp2.pl/wojtyla-jako-boleslaw-smialy/
10 Tamże.
11 S. Wyspiański, Bolesław Śmiały. Skałka, Wrocław 1969, s. 182.
12 Por. J. Lichocka, Rymkiewicz. Genealogia, Warszawa 2021, s. 259264.
13 Piszę o tym w artykule Ukąszenie katechety. Przegrany apophrades Czesława Miłosza, który ukazać ma się w trzecim numerze czasopisma „Rana”.
14 Zob. J. Ward, T.S. Eliot w oczach trzech polskich pisarzy, Kraków 2001 i M. Heydel, Obecność T.S. Eliota w literaturze polskiej, Wrocław 2002.
15 J. Lichocka, dz. cyt., s. 915.
16 http://ako.poznan.pl/1314/
17 J.M. Rymkiewicz, dz. cyt., s. 95, 144, 192, 200–201, 207. Rymkiewicz jednoznacznie uznaje za aktualny antagonizm dwóch tradycji – Piłsudskiego i Dmowskiego – rządzących Polską, zbyt żywych, by nazywać je za Giedroyciem tylko „trumnami” (tamże, s. 148-149, 275), nie jest jednak jasne, czy wstrętną poecie opcję endecką można utożsamić z dziedzictwem św. Stanisława.



Jan Potkański – doktor habilitowany, adiunkt na Wydziale Polonistyki UW, autor książek: Sobowtór. Różewicz a psychoanaliza Jacquesa Lacana i Melanii Klein (2004), Sens nowoczesnego wiersza. Wersyfikacja Białoszewskiego, Przybosia, Miłosza i Herberta (2004), Parabazy wpływu. Iwaszkiewicz – Bloom – Lacan (2008), Epoka spojrzenia. Literatura i społeczeństwo nowego kapitalizmu (2014), Wolność realnego. Kant, Hegel i Deleuze a literatura polska (2018).

Maciej Tadeusz Bykowski (ur. 1997) — student grafiki na University of Reading. Motto: „Placet experiri”.