Recenzja

Gorycz zaklęć i szeptów (Kinga Piotrowiak-Junkiert, „Pieśni Myrmidonu”)

Autorce zdecydowanie bliżej do tych poetek i poetów, dla których twórczość jest aktem wiary w sakralną moc słowa. Może ona unieśmiertelniać, stać na straży pamięci, upominać się o poszkodowanych, jednak nie wchodzi w mariaże ze współczesnością, nie dekonstruuje schematów, nie zmieni językowych nawyków, odbijających pewną wizję świata, w końcu – nie zamierza interweniować w otaczającą rzeczywistość.  

POLEMIKA: W obronie „czyściciela” (Grzegorz Kwiatkowski, „Karl-Heinz M.”)

Kwiatkowski rzeczywiście daje nam „ścinki” i „pozostałości”, ale nie są one przypadkowe, są świadomie wybrane, dane nam do wiadomości, do namysłu, do medytacji. W ten sposób oddaje głos świadkom i to czasami świadkom stojącym po stronie zbrodni lub z boku – banalnym i okrutnym. Zabieg ten oczywiście nie świadczy o próbie ich usprawiedliwienia. W kontraście ze skalą ludobójstwa te głosy same się dezawuują.   

„Synku żyjesz” (Mikołaj Grynberg, „Poufne”)

To, co najważniejsze, rozgrywa się w „Poufnym” zakulisowo; przynależy do sfery przemilczeń, niedopowiedzeń, domysłów. Można na własną rękę próbować uzupełniać brakujące dane, dopowiadać słowa-klucze, które nie padają z ust bohaterek i bohaterów, oraz te, których z premedytacją szczędzi czytelniczkom i czytelnikom narrator.