wędrując przez cięciwę

słońce plami oczy. klucze obrastają
w pióra i przekręcają niebo.

ciepłe znamię przypomina o sobie.

przebarwienia na policzku kioto

oddech garnituru nad miastem,
ratusz salutuje w ogniu.

spójrz, jak krzywi się niebo,
kichnięciem rozbiera świątynię.

ciepłe filiżanki kwitną pod wiatą.

odwrócone łodzie

brniemy przez szklany las, ścięty fiolet,

eksplozję śliniącą się w lusterku.

uprzejmość podróżnych

Ucieczka z obrazu powieszonego nad doliną,
krople wwiercają się w skórę, nerw jako akord,
początek rzężenia. Chciałbym powiedzieć,

że nie dziwi mnie pole oblepione łabędziami.
Może odrobinę spuchnięty tors: ta piłeczka
z kauczuku, która bada łysienie szczytów.

Opychasz się makiem, a ja pytam o zawartość
termosu. To tylko zmielone smocze kości.
Rzecz jasna z odrobiną kawy.

Po długiej drodze: morze. Drobinki soli.
Klęczymy. Masyw klęka z nami.



Miłosz Fleszar (ur. 2002) – miłośnik literatury, pisze wiersze i studiuje psychologię. Finalista Połowu w latach 2021 i 2022. Publikował w „Stronie Czynnej”, „Tlenie Literackim” i „Helikopterze”.