Życie śmiercią wyrażone

„W dzień moich narodzin
Boga zmogła choroba
śmiertelna”.
César Vallejo, Espergesia 1

Profesor Stephen M. Hart z University College London, tłumacz i znawca twórczości Césara Valleja, wyznał, że kiedy udał się z propozycją napisania biografii tego peruwiańskiego poety do wydawcy (która ostatecznie ukazała się w 2013 roku pod tytułem César Vallejo: A Literary Biography), ten zareagował zdziwieniem: „César Vallejo? Czy to nie ten ponurak, który całe życie siedział za biurkiem i myślał o śmierci?”2. Po lekturze jego tanatocentrycznych wierszy rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, ale bliższe zapoznaniu się z bogatym i ciekawym życiem jednego z największych poetów Ameryki Łacińskiej pozwala zbudować pełniejszy obraz jego twórczości.

César Abraham Vallejo przyszedł na świat w 1892 w Santiago de Chuco,
północnoandyjskiej górniczej mieścinie, jako najmłodszy z jedenaściorga dzieci. W jego ubogiej rodzinie dominowało konserwatywne katolickie wychowanie, a sam poeta jako chłopiec chciał zostać księdzem. I choć w jego całej twórczości pojawiały się wątki chrześcijańskie, to były one raczej bliższe ewangelicznemu pochyleniu się nad biednymi tego świata, niepozbawione bluźnierstw wykrzyczanych na pustyni, raczej heretyckie bądź heterodoksyjne, niż związane z instytucjonalną ortodoksją.

Był Metysem, Cholo, czyli posiadał domieszkę indiańskiej krwi, co było widoczne w jego fizjonomii. Piszę o tym, ponieważ dla samego Valleja był to bardzo ważny element tożsamościowej identyfikacji. Tak jego wygląd opisuje Pablo Neruda:

Vallejo był niższy ode mnie, szczuplejszy, bardziej kościsty. Był też bardziej Indianinem niż ja, oczy miał czarne, a czoło wysoko sklepione. Miał piękną twarz dawnych Inków, smutnawą przez jej niewątpliwą majestatyczność. Próżny jak wszyscy poeci, lubił, kiedy się zwracało uwagę na jego rysy
znamionujące rdzenne, tubylcze pochodzenie. (…) Miał w sobie melancholię czysto wewnętrzną, jak ktoś, kto długi czas żył w półcieniu na klęczkach. Z natury miał w sobie coś uroczystego i jego twarz wyglądała jak nieruchoma maska, niemal sakralna. Jego prawda wewnętrzna była jednak inna.3

Przez jakiś czas pracował w kopalni w Quiruvilca, kilkukrotnie podejmował również próby zdobycia wykształcenia, ale zawsze na przeszkodzie stawały problemy finansowe. Jego zainteresowania szybko jednak skupiają się na literaturze (pierwszy wiersz opublikował jako dziewiętnastolatek) i poezji postanawia poświęcić całe życie. W poszukiwaniu zarobku pracował również jako guwernant, miał więc okazję doświadczyć przepaści dzielącej życie
biedoty od dostatku swoich podopiecznych mieszkających w wielkich i bogatych domach. Wszystkie te doświadczenia oraz (często marksistowskie) lektury wpłynęły na jego socjalistycznie ukierunkowany światopogląd, któremu zawsze pozostanie wierny.

Wydany w roku 1919 pierwszy tom poetycki Valleja nosił tytuł Los heraldos negros (Czarni posłańcy). Nad debiutancką książką unosi się ciężka mgła pesymizmu i nihilizmu, a uśmiech, jeżeli się pojawia, jest naznaczony ironią. Pomimo niezbywalnego modernistycznego piętna, jakie odcisnął Ruben Dario nad poezją latynoamerykańską przełomu XIX i XX w., już w młodzieńczych utworach Valleja można dostrzec oryginalne i charakterystyczne neologizmy i zabawy słowem, które pełniej będą rozbrzmiewać w późniejszych dziełach.

W 1922 Peruwiańczyk wydaje Trilce, książkę poetycką, która zaskakuje odwagą w językowym naginaniu rzeczywistości. Sam tytuł tomu jest równie zagadkowy, co jego zawartość. Jest to najprawdopodobniej zespolenie słów: „triste” („smutny”) i „dulce („słodki”), choć część badaczy zwraca jeszcze uwagę na odniesienie do trójki, trójcy, potrójności, ponieważ ta liczba miała dla Valleja bardzo głębokie (wręcz mistyczne) znaczenie i często pojawia się w
jego utworach. Niestety Trilce tak bardzo wyprzedziły swój czas, że w momencie wydania nie spotkały się z szerszym oddźwiękiem. Peruwiańczyk bawił się składnią, ortografią, rytmem, dźwiękiem, neologizmami, przypadkowymi zbieżnościami znaczeniowymi, wywrócił język hiszpański na drugą stronę, a wręcz – stworzył go na nowo. Pesymizm ulega pewnemu przekierowaniu, cierpienie osobiste wciąż jest obecne, ale na scenie pojawia się coraz silniejszy motyw zbiorowego nieszczęścia: osób najbiedniejszych, osamotnionych i pogardzanych. Wśród utworów poetyckich z tego tomu często pojawiają się wiersze nacechowane erotyzmem i cielesnością. Ze względu na językową wywrotowość Trilce uchodzą za bardzo trudne (o ile nie niemożliwe) do przetłumaczenia.

W 1923 Vallejo udał się w podróż do Europy, z której już nigdy nie udało mu się
powrócić do ojczyzny. „Gdybyśmy pozwolili mu oddychać powietrzem i ziemią peruwiańską, może żyłby dalej i śpiewał”4 – gdybał w 1974 r. Neruda, którego Vallejo poznał zresztą osobiście niedługo po dotarciu do Paryża, gdzie się osiedlił. We Francji Vallejo musiał się zmagać z nędzą, utrzymywał się z pisywania do gazet i dzięki pomocy swoich przyjaciół. Do Miasta Świateł miał niejednoznaczny stosunek – zachwyt współistniał w jego sercu z
poczuciem wyobcowania i tęsknotą za andyjskimi krajobrazami. Podróżował też kilkukrotnie do Związku Radzieckiego, nieustannie tworzył nowe wiersze, eseje, dramaty oraz indygenistyczną i socrealistyczną powieść El tungsteno (Wolfram), w której sportretował tragiczne losy Indian pracujących przy wydobyciu tytułowego kruszcu.

W 1936 wyjechał do Hiszpanii, żeby wspierać stronę republikańską w wojnie
domowej. Owocem tej podróży jest zbiór zaangażowanych politycznie utworów z cyklu España, aparta de mí este cáliz (Hiszpanio, oddal ode mnie ten kielich). Vallejo umarł w 1938, już po powrocie do Paryża: pozbawiony pieniędzy, w głodzie i nędzy, o czym wspomniał miłośnik jego poezji, Charles Bukowski, w wierszu Czego chcą5. Bezpośrednia przyczyna jego śmierci wciąż jest przedmiotem wielu hipotez i debat.

W 1939 przyjaciele Valleja wydali jego utwory napisane w latach 1923-1938 jako Poemas Humanos (Ludzkie wiersze). W tych utworach poeta poświęcał uwagę przede wszystkim „skrzywdzonym i poniżonym” i wszechobecności cierpienia (zarówno osobistego jak ogólnoludzkiego). Zabawy słowne wraz z całą paletą neologizmów zeszły już na drugi plan, choć ich obecność jest wciąż żywa, wyraźna i pełna oryginalności znanej z Trilce. „Krótko mówiąc, prócz śmierci nie mam niczego, czym mógłbym wyrazić życie”6 – napisał w
jednym z wierszy „wielki Cholo”, jak Pablo Neruda nazywał tego niezwykłego
peruwiańskiego poetę.

Gdzie warto zajrzeć:
1) Przede wszystkim do znakomitej antologii poezji latynoamerykańskiej w przekładzie Krystyny Rodowskiej, Umocz wargi w kamieniu (Biuro Literackie, Wrocław 2011);
2) „Literatury na Świecie” z roku 1975, nr 11 (55);
3) „Protokółu Kulturalnego” z roku 2014, nr 50;
4) „Dekady Literackiej” z roku 1992, nr 3;
5) Historii literatur iberoamerykańskich (Ossolineum, Wrocław
2010).

Bonus dla kinomanów: Pieśni z drugiego piętra (2000), reż. Roy Andersson,
szwedzka, surrealistyczna czarna komedia, która jest naszpikowana odniesieniami do poezji Peruwiańczyka.

1 C. Vallejo, Los heraldos negros, Peru Nuevi, Lima 1959, s. 105 i n. (O ile nie podano inaczej, wszystkich przekładów dokonał autor eseju).
2https://www.podomatic.com/podcasts/ztradio/episodes/2018-07-26T02_14_28-07_00, 11:44
3 P. Neruda, Wyznaję, że żyłem. Wspomnienia, przeł. Z. Szleyen, Warszawa 1976, s. 71.
4 Tamże, s. 286.
5 Ch. Bukowski, Czego chcą, w: tegoż, Miłość to piekielny pies. Wiersze z lat 1974-1977, przeł. L. Engelking, Kraków 2017, s. 87 i n.
6 C. Vallejo, Poemas Humanos, Leberintos, Lima 2007, s.150.

Zanoszę się śmiechem

Otoczak, sam jeden, ze wszystkich najlichszy
panuje
nad każdą feralną i faraonową fałdą wydmy.

Powietrze zyskuje sprężystość wspomnień
i tęsknot
w ciszy pod słońcem,
póki nie zażąda piramidalnych szyj.

Pić. Nawodniona melancholia plemion wędrownych,
kropla
po
kropli,
od stulecia po minutę.

Trzy Trójce istnieją równolegle
brodate brodą bezpamiętnie
maszerują 3 3 3

Nastał czas, gdy możny obuwniczy obwieszcza,
nastał czas bosej marszruty
od śmierci ku śmierci.

***

Oto dziś pozdrawiam, poprawiam kołnierz i żyję,
pobieżny w bieżeniu, z podeszwą bez dna.
Jako człowiek zatem kończę albo się żegnam,
a z każdą godziną odradza się dystAns.

Więcej chcecie? Bardzo mi miło.
Politycznie rzecz biorąc, stawiam słowem
zarzuty karne mej dolnej wardze,
ekonomicznie zaś,
gdy zwrócę plecy na Wschód,
śmiertelną mych gości ugoszczę godnością.

Dzięki ttttakim zwykłym kodeksom pozdrawiam
nieznanego żołnierza,
wers trapiony przez zły atrament
i wszystkie -zaury, co dzień w dzień leżą równie Daleko
od śmierci i życia,
jak ktoś, kto wszystko ma za nic.

Czas się ę stunożnie obawia zegarów.

(Każdy czytelnik może sobie wybrać dla tego wiersza taki tytuł, jaki mu się podoba)

Wysokość i włosy

Któż to zgubił swą modrą koszulę?
Któż to nie śniada i tramwaj omija,
tyci ból jego, a szlug zatrudniony?
Ja, com jedynie został zrodzony!
Ja, com jedynie został zrodzony!

Któż to listu nie chce napisać?
Któż to stroni od spraw wielkiej wagi,
mrze od rutyny, od dźwięków łzy roni?
Ja, com jedynie został zrodzony!
Ja, com jedynie został zrodzony!

Któż to się nie zwie normalnie, jak Carlos?
Któż to nie woła: „kici, kici, mój kocie”?
Ja, com jedynie został zrodzony, samotnie!
Ja, com jedynie został zrodzony, samotnie!



César Vallejo (1892–1938) – peruwiański poeta, prozaik, dramaturg i eseista, autor takich książek poetyckich, jak: Los heraldos negros (1919), Trilce (1922), Poemas humanos (1939). Ewoluował od późnomodernistycznego pesymizmu, poprzez poprzedzającą postmodernizm awangardową zabawę językiem aż po zaangażowane politycznie utwory rewolucyjno- socjalistyczne napisane po hiszpańskiej wojnie domowej.

Kacper Szpyrka (ur. 1991) – krakowski post-słoik w wieku pre-emerytalnym, muzyk, księgarz, filozof, tłumacz. Efekty jego pracy translatorskiej można znaleźć w „Wizjach”, „Stonerze Polskim”, „Interze-”, a ostatnio (za sprawą pierwszego polskiego przekładu dzieła Miguela de Unamuno, Jak się tworzy powieść) w ofercie Państwowego Instytutu Wydawniczego.