***

rozwożę pizzę po Ursynowie
znam już Wiolinową, Koński Jar, Wańkowicza
trochę też Hawajską, Szolc-Rogozińskiego i Kazury
wciąż myli mi się Dereniowa z Cynamonową

na Dereniowej było kiedyś studio tatuażu
to było w czasach, kiedy było ich kilka na całą Warszawę
listę publikowało „Co Jest Grane”

był tam też chyba jakiś klub
chciałem tam iść na koncert, ale się zgubiłem
chodziłem wtedy do liceum

a od czego Dereniowa? długo nie wiedziałem
aż kilka lat temu usłyszałem
czyjąś rozmowę w Parku Żeromskiego
i okazało się, że rośnie tam dereń
oczywiście od razu spróbowałem
pycha

 

***

podczas zakupów w markecie
zjadłem croissanta
i za niego nie zapłaciłem
czasem tak robię

kiedyś kradłem płyty CD
na Stadionie Dziesięciolecia

robiliśmy to w kilku
wyjmowałem płytę z pudełka
i udawałem, że oglądam
czy nie jest porysowana

kiedy sprzedawca nie patrzył
przekazywałem ją koledze
który dawał mi czystą płytę
wkładałem ją do pudełka
i odkładałem na miejsce

okrążyliśmy koronę stadionu
pięć razy
nikt nas nie nakrył
mieliśmy po trzynaście-czternaście lat

 

***

jednego roku na jesieni
wprowadziliśmy się z grupą znajomych
do domu na Genewskiej

to miała być meta na kilka miesięcy
ale właściciel kilka razy przedłużał nam najem
i w końcu wyszły prawie dwa lata

w ogrodzie była jabłoń i pigwowiec
był strych z wyjściem na dach
sień na rowery
ściany do wyświetlania filmów
niedaleko zejście nad Wisłę

jeździłem z kompem na wifi pod stadion
łóżka też sobie nie skombinowałem
i spałem te dwa lata na karimacie
ale dżem z pigwowca wyszedł niezły

 

***

płynęliśmy Wisłą
z Warszawy do Gdańska
ze spektaklem

gdzieś za Grudziądzem
zacumowaliśmy przy łasze
na środku rzeki

trochę popływaliśmy
potem aktorzy z reżyserem mieli próbę
biegali po wyspie w samych majtkach

ja zadzwoniłem do babci Oli
powiedziałem jej gdzie jesteśmy
i że jest dla nas wzorem

kilka tygodni potem zmarła
to była nasza ostatnia rozmowa

 

***

siedziałem na murze
rzymskiej cytadeli w Ammanie
i patrzyłem na stado ptaków
krążących w powietrzu

próbowałem je policzyć
zazwyczaj udawało mi się
doliczyć do dziesięciu – piętnastu
potem traciłem rachubę
to było trudne
bo ptaki wciąż zamieniały się miejscami
no i wyglądały identycznie

dużo łatwiej było policzyć kozy
pasące się nieopodal

potem wróciłem do ptaków
zauważyłem, że jeden z nich
często wypada poza obręb stada
raz wysuwa się na czoło
raz zostaje z tyłu
pozostałe, krążąc i zamieniając się miejscami
mimo wszystko trzymały się w gromadzie
a ten jeden jakby się przybłąkał
z innego stada
i nie załapał jeszcze zasad



Grzegorz Ryczywolski (ur.1984) – wydał dwa zbiory wierszy: "Wiosenne porządki" (2012) i "spa" (2018). Mieszka w Warszawie.