Riffy do Requiem dla Milo Mazurkiewicz

słowo ciałem się stało nawet walutą bank centralny zegnij kark rozrodu
nadzór sakralny

w obiegu sektor odzieżowy wartości binarne kompleks medyczny aparat
dzietności fiskalnej

a też instrumenty bazowe rodzaj żeński męski rodzaj męski żeński nie
ludzki

jak świat długi i głęboki lochy watykanu samce z iranu glob notorycznie
nieposłuszny lecz oni przywykli do strzałów

a płeć ryba w saku
wieczny połów raczył im dać pan mieszka wyżej ptaków

a na filarach dwójkowych systemów wznosi się mit
nie może być tak że oni są inni niż my

na dnach społeczeństw hidżry, xanith, muxe – wśród białych
zaludniają kąty psychuszki

i kto wie co by się stało gdyby naraz słowu przykazano –
słowo od ciała raz na zawsze wara wara

 

Klęski przyrodnicze i kolejne

zrozumienie przechodzi przez miękisz płaszczy się na rogówkach
ssaków

strzępi o łuski gadów ryb potem przez
siedem mórz bez brzegu przez siedem brzegów bez mórz przez

punkty zbytu pola nieśmiertelnych usług trafia w kozi róg
słyszałem jak krztusisz się pokarmem udałem

że jestem zajęty pisaniem kontraktu
który połączy półkule globu i wniesie dobrobyt pod warunkiem że wróg

odda swoją część królestwa wszystkim
którzy musieli dotąd spełniać nasze kwitnące potrzeby

 

Przepełnione pojemniki w pierwszym rzędzie

mówi że mogą cię zabić a kto im zabroni
jeśli nawet broni to możliwość i tak na wyciągnięcie ręki
rodzina afekt

jest wielodzietna
słońce etat wąska droga – można się zderzyć co potem inna sprawa

badania wykazały nie ma chęci zrozumienia jest potrzeba spójności obrazu
wiosną kiedy podjęto badania nad zgodą chcieliśmy być wolni nie badani

odpady wrzucają zawsze do pierwszego pojemnika z brzegu trudno jest im zrobić
trzy kroki więcej

 

Tydzień przed proroctwem

potem rozmawiając o tym co należałoby zmienić siedzimy w kuchni
do rana aż solidne wozy w kolumnach

wjeżdżają na ulice miasta którego cudzą nazwę zaciemnia tysiąc innych

wieczorem przed blokiem mężczyźni w koszulkach z tej samej dostawy H&M
oparci o audi mówią w jakim czasie

można teraz upłynnić trzylatka

 

Sceny ze zwierzyńca

słychać odgłosy trawienia
tykanie twardych dysków nowiny o zmianach zasad

zjedli nas bo byliśmy łagodni jak lamy?

 

Wybieg

podchodzi jak dziwne zwierzę spoza hodowli
ma zręczny wzrok a usta obramowane ślinką słów – ty nie wiesz bo tego

nie wymyśliłeś



Cezary Domarus (ur. 1966) – autor książek poetyckich: ekwipunki (1999/2000), Mózg story (2001), Wiersze po/lity/tyli/czne (2005), Zwrotki (2012), cargo, fracht (2016). Napisał również zbiór tekstów pt. Podania. O doświadczaniu języka (2013). W sieci internetowej opublikował rzecz pt. vversety (2018) (http://domarus.tumblr.com/). Mieszka w Warszawie.