Norma

Temperatura poniżej normy,
wypadki drogowe w normie,
syfilis
nieoczekiwanie poniżej,
ale za chwilę powyżej.

Gwałty poniżej,
pandemia poniżej i nagle powyżej,
na koniec jednak w
normie.

Zmarł Gunnar,
ale po dwóch dniach
okazało się, że wyzdrowiał.
I wszystko było znów po
staremu.

Obroty witaminą D3 powyżej,
lodowce poniżej.
Sprzedaż szampana
w normie.

Ludzie przytyli, a ptaki zaczęły masowo
uciekać z miast.
Ich świergot, doprowadzający nas
do porannego szaleństwa,
poniżej normy…

Nie dowieźli na czas ryb

Miastem suną ciche transportery…
Król rządzący podziemiami jest na zewnątrz tylko
w zachmurzone

poniedziałki.
Kartel uznał moją głowę za
bezwartościową.

G20

Chłopiec z tabliczką:
NIE MAM NA CHLEB!

Pierwszy grudniowy mróz…
Czy pomogą mu mężczyźni
w żółtych butach?

A może ich partnerki w czapkach
z polskich nutrii?

Po godzinie żebraniny wchodzi
do sklepu REMA1000.

Wraca szybko, uzbrojony w siatkę
lokalnego piwa i kartonik
z daktylami.

Oszukał nas i prezydenta
– pomrukuje zimny chodnik.

Tymczasem prezydent powiedział
wodzom G20, że jego kraj
nie jest jeszcze gotów.

Najważniejsze jest zawsze sianie
zamieszania.

***

Gdzieś głęboko w szklanej kuli, w betonowych
zagajnikach,
w państwie kwarcu, słonej
wody,
ktoś zapragnął mnie odwiedzić.

Kiedy wreszcie tutaj wpada, podczas jesiennego
sztormu, okazuje się, że nie mówi nic po duńsku,
a ponadto
nie zna mongolskiego, o którym i ja nie mam
pojęcia.

Gość przypomina dużą, owłosioną
kurę.
Kilka dni siedzimy w kuchni. W milczeniu
spożywamy ser, zagryzając go dymem
z konopi.

Można porozumieć się bez słów – dym
podsuwa nam miłosne rozwiązania…
A zapasy szybko
kurczą się na parapecie. W końcu przybysz
znika już na zawsze.

Starzy ludzie mieli rację, wykrzywiając
w śmieszny sposób usta nad moją dębową
kołyską.
Szklana kula, zagajniki… Tak, z pewnością
można porozumieć się bez słów.



Grzegorz Wróblewski (ur. 1962) – poeta, w latach 1966–1985 mieszkał w Warszawie na Dolnym Mokotowie, od 1985 w Kopenhadze. Ostatnio wydał książki: Cindys Vugge (Kopenhaga, 2016), Zero Visibility (Los Angeles, 2017), Hansenovic vana (Brno/Czechy, 2018), Choroba Morgellonów (2018), Implanty (2018), Miejsca styku (2018), Pani Sześć Gier (2019), Runy lunarne (2019), Tora! Tora! Tora! (2020).

Rafał Kwiczor (ur. 1985) – mieszka w Warszawie. Kiedyś studiował malarstwo na UAP, teraz ilustruje jako freelancer. Buduje skomplikowane narracje oparte na ruchu, w których trzeba odkryć element uruchamiający całość. Gra z lat 90. – The Even More Incredible Machine idealnie oddaje jego ilustracje, sposób, w jaki działa i jak tworzy zamknięty, smutny, nostalgiczny a nawet przygnębiający świat, wypełniony zakłopotanymi głowami w przestarzałych fryzurach.