Shved

Poezja | Przekład

DAVID INGLE

Numer 1/2018
Początek
Ilustracja: Polina Shved
Przekład: Maciej Libich

Słodycz

Dla niego świat był słodyczą,
i żyjący na nim mężczyźni i kobiety,
słodyczą, a w szczególności dzieci,
słodyczą, i biznes, i podróże,
i konferencje, i piłka nożna,
i pola golfowe, i niedziele
nad jeziorem, słodyczą, i przymierzanie,
dopasowywanie, naprawianie
butów, słodyczą, i jego żona,
która czasami nie podnosiła się z łóżka,
słodyczą, i to jak zima pojawiała się
w Shoals, gdy stalowy grad
uderzał go w głowę, słodyczą, i cały
asfalt, który prowadził do Memphis,
Jackson, Tupelo, Oxfordu, Vicksburga,
Natchez, Biloxi, Nowego Orleanu,
i z powrotem do domu, wszystko to słodyczą,
i nagłówki, i programy telewizyjne, i tomy
encyklopedii oprawione w czerwoną, sztuczną
skórę, cały pieprzony światopogląd od A do Z,
alfabetyczny spis smutku i grabieży,
słodyczą, i to, jak Nat King Cole
śpiewał dla niego, jak gdyby tylko dla niego,
słodyczą, i to, jak Nat został pobity
na scenie w Alabamie, w jego domu,
coraz mniej jego z każdym uderzeniem pięści,
przypominało mu o tym, skąd przybył,
i o tym, że w rzeczywistości był takim samym
czarnuchem jak Nat, nawet to, słodyczą;
i nie trzeba wspominać, jak każdej nocy
utulał do snu pięcioro swoich dzieci,
leżących w kilku łóżkach,
okna z otwartymi żaluzjami, przez które widać
było zielone zbocze działki, i las,
i rzekę, i oczywiście księżyc
nad mostem, wszystko to słodyczą;
i kiedy dzieci budziły się
przerażone, ze łzami w oczach, myśląc,
że odgłos trąbiących w oddali statków
sygnalizuje nadchodzący atak Rosjan,
również to słodyczą, kiedy zakładały, że on,
słabeusz, może być ich obrońcą;
i jego siostra, która zmarła zbyt młodo,
ofiara tego, czego nie można wyleczyć,
i to jak przypominał ją sobie
pięćdziesiąt lat później, marzycielsko,
jak gdyby otwierał drzwi do pokoju w
słonecznym akademiku, gdzie ona,
będąc na drugim roku, wciąż mieszkała z
Diną Shore, która zawsze
pachniała słodyczą;
gdy pracował za dnia
i sypiał w nocy,
nie w pełni zdawał sobie sprawę z tego,
że jego kuzyni –
ci, którzy zostali w Mińsku,
podczas gdy jego ojciec i dziadek
przeprawiali się przez ocean
zostali zagazowani, zastrzeleni na
dnie świeżo wykopanego rowu, powieszeni
tuż obok wiszących już psów, wtedy też,
a być może szczególnie wtedy,
słodyczą, kiedy szczypta słodkości
była potrzebna najbardziej;
i dużo później, aby zapomnieć o
plamie pozostałej z tej rzezi, budził
mojego brata i mnie
z głębokiego snu
i toczyliśmy się
przez osłoniętą całunem
alabamską noc
po lody
do jedynego otwartego do późna
sklepu w całym mieście,
wtedy mówił, szturchając mnie,
słodziutki, chodź na przejażdżkę.

 

Modlitwa za Jeana Vigo

Podążaj ścieżką
Jeana Vigo.

Dokończ jedną rzecz,
zostaw drugą,

opatrz obie swoim imieniem.
Uściśnij dłoń Blaise'a Cendrarsa,

której nie amputowano;
zatrudnij go, kiedy tylko możesz.

Jedź do Hiszpanii
i z powrotem.

Szepcz i krzycz
po katalońsku.

Opowiedz historię
chłopaka i dziewczyny,

zakochujących się w sobie,
i starego wujka,

który obserwuje
cały ten proces. Sfilmuj to

Wszystko. Uwzględnij
łódkę

której dni świetności
już dawno minęły.

Nie wpuszczaj
kochanków do miasta,

aż miasto będzie
ich potrzebować.

Dodaj pamiątkę
bez wartości samej w sobie,

lecz bezcenną
dla pary:

naparstek.
Spraw,

aby zniknął,
a poźniej

został odnaleziony
w niespodziewanym

miejscu. Dorzuć
kundla o dziwnym

pochodzeniu. Kundle
kochają nas wszystkich

bez wyjątku. Ktoś
wpada do

rzeki, lecz
nie tonie.

Nie wspominaj
o prawie i porządku,

o organach politycznych,
parlamentarnych zawałach

i legislacyjnych
krwotokach. Bez wojen,

choć jedna lub dwie walki
na pięści mogą zawsze pomóc

ułożyć wszystkie sprawy.
Spraw, aby chłopak

był mały i silny,
a dziewczyna wysoka i chuda.

Spraw, aby tatuaże wujka
były grubiańskie i

w marynarskim stylu.
Spraw, aby trio

na końcu
czuło się

oszołomione i skołowane
tym, co z nimi

zrobiłeś, a ty zdumiony
tym, co oni

zrobili
z tobą.

 

Bannister Down

A więc tak wygląda dwieście lat życia
zebranych w jednym, godzinnym poszukiwaniu:

rozsiane drewniane wióry, pozostałe po gałęzi
mojego wykrzywionego, na wpół wydrążonego

drzewa rodzinnego. Zyskuję tylko to,
co otrzymałem już przez krew.

Rozmawiamy jak przyjaciele, nachylam się.
Docieram do nazwy budynku –

Bannister Down, dom trzech pokoleń
moich wymazanych krewnych;

poznaję jego długość i szerokość
geograficzną, jego współrzędne,

przypinam to, co było, lecz czego już nie ma.
Tej nocy, tam, gdzie natura nie zaplanowała

jeziora, znajduje się jezioro. Ambicja tamowania.
Przedsięwzięcie. Progres. Rozległe imperium

wylewające się z małego lenna,
które je poprzedzało. Wielka woda

koloru krótko parzonej herbaty
chlupie leniwie nad wynalezionym brzegiem.

W pomiarach dom nazywany jest
jako „częściowo zanurzony”.

Nie widzę w nim nic częściowego.
Patrzyłem i nie widziałem dachu, który

wyłaniałby się na powierzchnię, żadnego komina,
który oddzielałby menisk głębokiej

wody od powietrza, jezioro od nieba,
zatopiony ląd od suchego.

Czy jest tu jakiś szczyt, który pojawia się
podczas lat suszy, rozmokłe drewno

błyszczące w nieznanym słońcu?
Czy może jednak dostrzegam kształt człowieka,

próbującego prześliznąć się między falami, gdy
wicher naciera ze wszystkich stron świata;

kształt, który – mimo że patrzy długo i surowo –
nie odnajdzie nic, co zapamiętał z tego miejsca.


David Ingle – poeta, redaktor, nauczyciel, badacz akademicki. Mieszka w Athens, Georgia, w Stanach Zjednoczonych, gdzie uczy na Uniwersytecie w Georgii. Niedawno ukończył doktorat o tytule „Amerykańskie fikcje Blaise'a Cendrarsa”. W latach 2000–2015 redagował „The Georgia Review”, jeden z najważniejszych magazynów literackich w Stanach Zjednoczonych. Ma nadzieję, że uda mu się przyjechać do Polski latem 2019 roku.

Maciej Libich (ur. 1996) – student filologii polskiej w Kolegium MISH Uniwersytetu Warszawskiego. Współzałożyciel kwartalnika „Wizje”, w którym redaguje działy „Proza” oraz „Przekład”. Teksty krytycznoliterackie, eseje, tłumaczenia oraz wywiady publikuje w „Zeszytach Literackich”, „Nowych Książkach”, „Przeglądzie Filozoficzno-Literackim”, „Odrze”, „Znaku”, „ha!arcie” „eleWatorze”, „Kontakcie”, „artPapierze”, „Kontencie” i „Interze-”. Zajmuje się diarystyką XX wieku, bada dzienniki Jana Józefa Szczepańskiego. Mieszka na warszawskim Powiślu.

 

Więcej tekstów w kategorii „Poezja”:

JERZY AMSTERDAMSKI

PAWEŁ BIEŃ

PIOTR SZEWC